2020 to dobry rok na granie — czerwiec + lipiec

2020 to dobry rok na granie — czerwiec + lipiec

Czerwiec, miesiąc dumy LGBT. Gorąco, codzienne burze (wreszcie deszcz!). Jedyny minus to, że moje biurko do grania stoi przy oknie od południowej strony… Na szczęście koło 20:00 już da się grać.

W tym miesiącu wypadło mi trochę stałych sesji, w trzech tygodniach pod rząd zrezygnowała z różnych sesji trójka graczy. Niefortunne to — ale nie pozwolę, żeby to mnie nie powstrzyma przed graniem.

Lipiec — nadal gorąco, grania mniej, odpoczywam. Ale też mam swoje obowiązki i przyjemności, których nie mogę lub nie chcę sobie odpuścić. Hobby poczeka.

*Gwiazdką oznaczam systemy, w które zagrałam po raz pierwszy, liczba w nawiasie to zagrane sesje (czerwiec+lipiec).

  • S/lay w/Me (11) — #rpg-a-day #day7 #couple.
    Pełna kampania, wspaniałości. W dwie osoby gra staje się trochę flirtem. Kolejni kochankowie to propozycja, ciekawość, co podnieca, bawi interesuje drugą stronę. Kolejne potwory: czego się boisz, co jest straszne, staniesz do walki czy uciekniesz. Kulminacja (po angielsku Climax) to wybór: czy zabijesz potwora, czy uratujesz kochanka, czy ocalisz siebie. A kiedy lokację opisujemy smakiem, kolorem i dotyk — w dusznym powietrzu upajający zapach karminowych kwiatów, nagły powiew wiatru na spoconej skórze, mieniąca się srebrem łuska, furgot skrzydeł i skrzek harpii — zmysły eksplodują.
  • Murderous Ghosts (0+1) — Dredu z RPG Gadki zaprosił mnie do wspólnej gry. Chciałam, żeby gra przy okazji posłużyła jako ilustracja BHP i jest feedback po sesji. Dobrze mi się grało z Dredem, wystąpienia pewnie muszę trochę poćwiczyć. Link do sesji w tytule.
  • Circle of Hands (3) — gra, która wymaga ode mnie więcej prepu niż jestem przyzwyczajona. Oprócz startowej sytuacji prygotowywałam mapki, obrazki, doczytywałam przyrodę (co rośnie w lesie łęgowym) i kulturę (jak ktoś ma słaby żołądek, to nie polecam szczegółów jak się wyprawiało/wyprawia skórę).
  • D&D 5e, Zagubiona Kopalnia Phandelvera (2+3) — z końcem lipca było 8 sesji i strasznie się męczę. Tzn. walka i spotkania same w sobie mnie cieszą i bawią i jednak lubię ten taktyczny element. Natomiast pomiędzy mam wrażenie, że nic się nie dzieje… ale nie mogę pospieszyć zwiadu, bo od tego zależy przeżycie. Najgorzej, kiedy w wyniku zwiadu grupa rezygnuje z ataku, mam wrazenie marnowania mnóstwa czasu. Plus paplanie/ przekomarzanie się w postaci — ja rozumiem, że to jedyny sposób na pokazanie postaci, ale po kilku sesjach robi się okropnie nudne 🙁
  • Ludziosceptycy (0+5) — kampania w Fate Accelerated, kreskówkowa space opera o wanna be piratach. Świat, historia, elementy wytworzone w Microscope na sesji ‑1. Było śmiesznie, były konflikty w drużynie, dziwaczni obcy: Ubernice, Aligatorfolki, Mopsiany. Byłoby PG-13, gdyby nie to, że nasze postacie były permanentnie naćpane. Pod to obejrzeliśmy sobie Cowboy’a Bebopa, nagle zdałam sobie sprawę, że to anime jest starsze od moich współgraczy.
  • The Quiet Year (0+1) — zamiast opisywać, wrzucę mapkę:
  • Fall of Magic (0+1) — na razie poznajemy system, gram z trzema moimi ulubionymi osobami. Fantastyczne jest, jak działa mechanika promptów (podpowiedzi po polsku?). Wystarczy kilka słów, żeby zainspirować.
  • *Kingdom (0+1) — gra, w której wspólnie tworzymy królestwo i które niby próbujemy utrzymać/ ocalić, ale jednocześnie generujemy dramę. Zupełnie mi nie podeszło, nie byłam w stanie ogarnąć zasad, frustrowało mnie, jak jest spisana gra, mechanikanie ułatwi zaangażowania się ani w postać, ani w dobrobyt tytułowego królestwa. Kolejna gra Bena Robbinsa, autora Microscope.
  • Dialect (1)
  • Microscope (2)

Razem:
czerwiec — 19 sesji, 0 nowych tytułów.
lipiec — 12 sesji, 1 nowy tytuł.