2020 to dobry rok na granie – kwiecień + maj

Kwiecień to czas kwarantanny. Dla mnie nie zmieniło się wiele, bo pracuję z domu, ale większość znajomych trafiła na home office lub postojowe. Powiem wam tak: nigdy nie grałam tyle co teraz, nawet w liceum.

Maj również był dobrym miesiącem, kwarantanna trwa nadal. Wyleciało mi tym razem trochę sesji, ale nadal grania było dużo.

Gwiazdką oznaczam systemy, w które zagrałam po raz pierwszy, liczba w nawiasie to zagrane sesje (kwiecień+maj).

D&D5e, Festiwal Pożogi (3+0) – to jest taka dobra kampania! Podręcznik jest tak okropnie spisany, musiałam pójść na korepetycje z podstaw mechaniki walki. Moja postać jest kompletnie niezoptymalizowana, co nie przeszkadza jej mordować. Z misji dla senatora zrobił się heist: zamierzamy ukraść tego konia, bo to 5000 gp na czterech nogach. Były walki w drużynie, nóż w brzuch kumpla, rzucona Sugestia na Octavię oraz podróż bohatera (i zdobycie magicznych przedmiotów). Od 3 sesji zostały nam tylko 2 do końca, lol, czekamy, aż MG wróci z wolnym czasem.

Fate Accelerated, Wiedźmin (1+0) – sesja u Boodzika. W fikcji: dezerterzy z wojska, desperacka ucieczka na bagna. Tchórzliwy oficer, przemytnik i żołnierka-wiejska baba (ja). Historia o poświęceniu i tchórzostwie. Ale cholera, jak się nie zna mechaniki, to warto mieć otwarty podręcznik i po kolei sprawdzać zasady jedną po drugiej, inaczej nie ma to żadnego sensu.

Heart: The City Beneath* (1+0) – w zasadzie pół sesji, dla sprawdzenia. Setting weird urban fantasy, te podziemne potwory z dedeków tutaj stają się postacami graczy. Jest coś zajebistego w graniu osobą, której część wnętrzności stała się ulem, z którego wylatuje rój pszczół.

Polaris (3+1) – kampania zakończona (łącznie 11 sesji!). Poszukiwania Słonecznego Kalendarza zakończyły się fiaskiem. Pleione dobiła paktu z demonem, by spędzić noc ze zmarłą żoną. Matar do końca walczył o kalendarz, ale zginął pod śniegową lawiną. Arrakis stracił wzrok jak jego kochanek. Wasat został nowym rycerzem Solaris. Ale to było dawno temu i nikt już tego nie pamięta.

Playtesty (2+0)

Primetime Adventures, Europa w Mroku (2+0) – kampania przerwana, były zbyt duże problemy z zebraniem się i ogarnianiem mechaniki, i tworzeniem scen.

Grunt* (2+1) – Wietnam, dżungla. Oglądałam zdjęcia, straszne, jak ci żołnierze są młodzi. Kampania zerwana, bo MG uciekł bez wyjaśnienia, bez pożegnania.

Dogs in the Vineyard (1+1) – dla odmiany gram! Wafergix prowadzi. Powrót do tej gry to jakby włożyć stare wygodne buty. Mam sporą tendencję do backsitdriving, muszę ograniczyć się do podawania zasad.

Murderous Ghosts (1+1)

D&D 5e, Zagubiona Kopalnia Phandelvera (1+2) – moje podejście do prowadzenia dedeków, na razie próbuję sobie jakoś radzić ze spamiętaniem wszystkich drobnych zasad. Moduł bardzo mi się podoba, jest sporo zabawy z mapkami i terenem. Aż sama zaczęłam przygotowywać mapki pod te kilka losowych spotkań. W maju wypadły nam 2 sesje, mam nadzieję, że ludzie nadal są zainteresowani grą.

Fiasco (1+1)

Zenobia* (0+3) – Druga po Grunt gra Paula Elliotta. Autor jest historykiem i to widać. Na razie mamy kampanię dochodzącą: kto się pojawi ten gra. W fikcji: Hana Aktopeio, wielkie miasto, do którego przybywają do pielgrzymi, na każdym rogu ktoś chce ich orżnąć, okraść – lub chętnie pożyczy im pieniądz na procent. Moja postać trudni się profesją godną zaufania profesją hieny cmentarnej.

Zorro: The Roleplaying Game* (0+1) – scenariusz z podręcznika, niewypał. Dość tradycyjna gra, ale warto spróbować ponownie.

Dialect* (0+2) – historia tego, jak rozwija się dialekt w grupie, która jest odizolowana i ma wspólne doświadczenie. Założyłam ogłoszenie z intencją poprowadzenia dla osób z zewnątrz, do gry zgłosiła się grupa młodych dziewczyn. Obowiązkowe problemy techniczne wymusiły rozłożenie gry na dwie sesje. Graczki niedoświadczone, ale pełne entuzjazmu. Uczenie i poznawanie nowej gry plus uczenie technik – wyczerpujące, ale bardzo pozytywne doświadczenie.

Circle of Hands (0+2) – rozpoczęłam kampanię. Na razie jest po tworzeniu postaci i pierwszej wyprawie. Jesteśmy na etapie docierania się w kwestii granic i zasłon (zasady BHP). Kiedy wszyscy znają mechanikę, wiedzą, że konsekwencje tego pierwszego niezdanego rzutu na Charm oznaczają, że postać właśnie zdobyła sobie poważnego wroga. Kiedy ten wróg jest synem lokalnego watażki, nie trzeba mówić głośno, że naszego knechta czekają problemy.

Orc in the Well (0+1) – Ork siedzi w studni i nie może wyjść. A teraz opowiemy o 15 minutach z życia orka, w czasie rzeczywistym, ze stoperem w ręku. Regularnie do tej gry wracam. Dobra rzecz na rozgrzewkę erpegowych mięśni.

Abnormal (0+1) – kiedy miejscem akcji horroru jest „taka mniej więcej Polska”, opowiadana fikcja jakoś łapie mnie z zaskoczenia, czasem aż zbyt bliska mi i znajoma. Bleeding łapie mnie mocniej, ale emocje zdają się bardziej intensywne.

D&D 5e, jednostrzał (0+1) – miał być lochotłuk, był lochotłuk. W swoich grach chyba jednak potrzebuję więcej fikcji, żeby jakkolwiek obchodziło mnie to, co się dzieje.

Razem:

kwiecień: 21 sesji + 3 sesje 0, 4 nowe tytuły, 2 playtesty

maj: 19 sesji, 3 nowe tytuły