2020 to dobry rok na granie — marzec

Polaris (3) — Rycerskiej tragedii na Dalekiej Północy ciąg dalszy. Zapał i Gorycz. Biegun Północny, nad którym Słońce jest niczym nabrzmiały palący wrzód. Lojalność i Zdrada. Upadek tych, którzy mieli chronić. Gra, której podstawą mechaniki są rytualne frazy: „Tak, ale tylko jeśli”, „Żądasz zbyt wiele”, „I tak się stało” — z ich pomocą negocjujemy fikcję i rozwijamy sytuację.

D&D 5e, Festiwal Pożogi (1) — druga sesja to trochę śledztwa, jakaś dochodzeniówka, powolne. Z jednym graczem chemia, pozostała dwójka cicha (później się rozwiną), coś chyba nie poszło na etapie tworzenia postaci. Bawię się fajnie, ale brakuje interakcji jednak.

They Came From Beneath the Sea* (2) — Skavenloft zaproponował, to uznałam, że przetestuję. Gra inspirowana (amerykańskimi?) filmami o potworach, jadąca na kliszach (typy postaci: mouth, jak dziennikarka, g‑men jak agentka federalna albo gliniarz itd). Z ciekawych rzeczy: świadoma problematyczności gatunku i aktywnie przeciwdziałająca temu obrazkami i tekstem, już w samych archetypach mamy kobiety i niebiałe postacie (tak, niebiałe kobiety też), gdzie w filmach z epoki praktycznie się to nie zdarzało. Fajna gra, kompletnie nie dla mnie, ale propsuję.

S/lay w/me (1) — moment z gry: bohater przybył tu, żeby dokonać zemsty na mafiozie imieniem Foreto za odebranie mu duszy. Dociera do podziemi pod magazynem, zaczaja się w mroku, gdy słyszy, że mafiozo schodzi po schodach — z kimś, z synem. Rozpoznają się. Foreto kształcił syna na zabójcę, „Jeśli go nie zabijesz, nie masz po co wracać do domu”. My przy stole wiemy, że dzieciak nie ma żadnych szans.

Wampir Maskarada 5e, Potwory (1) — to był eksperyment, chciałam poprowadzić Wampira i zobaczyć mechanikę… ale też sprawdzić, na jakiej zasadzie gra się w gotowe scenariusze. Scenariusz zakłada liniowe prowadzenie, bez liniowości wykłada się twist, a twist wprost opowiada nam, co mamy myśleć o byciu wampirem — głębszą refleksję dały nam losowe polowania. Tak jakoś… odpuściliśmy sobie po pierwszej i jedynej sesji, opowiedziałam plot, było „omg”, „lol” i „wtf”.

Abnormal (1) — twoje ciało się zmienia, ma nagłe pragnienia, nie funkcjonuje jak trzeba. Strach przed tym, że własne ciało jest wrogiem, nie pozwala się kontrolować, jest obce. Dobre i bardzo straszne.

Coriolis (1) — ech, jakoś nie mam szczęścia do tej gry kompletnie.

Burning Wheel (1) — demo, tyle że mechanikę zobaczyłam. Jeszcze zagram.

Primetime Adventures, Europa w Mroku (1) ciąg dalszy. Coraz poważniejsze problemy: z jednej strony gra wymaga umiejętności, których nie uczy, z drugiej mamy spory rozstrzał w doświadczeniu przy stole. Bez umiejętności (wyuczonej skądinąd) ustawiania scen z potencjałem na konflikt nie ma sensu brać się do gry.

Fall of Magic (1) — medytacyjna gra, powolna, bez konfliktu. Zwój z mapą i krótkimi zachętami/inspiracjami do opowiedzenia czegoś. Ładne to bardzo, chcę wrócić do tego. Poprowadziłam w ramach Konline’u — czy można mówić, że poprowadziłam, jeśli to GM-less? Zmoderowałam?

Tales From the Loop (1) — sesja podczas konwentu Konline. Co mogło pójść nie tak? Nieprzygotowane karty postaci, tworzenie postaci przez prawie godzinę, żebyż te postacie miały jakieś znaczenie. Olana mechanika kotwic, olane ustawianie scen, z tego wszystkiego zrobił się praktycznie nudny railroad z miękkimi konsekwencjami i finałem na szybko opowiedzianym przez MG. Z całej mechaniki zostało rzucanie kostkami. Przykro patrzeć, jeszcze przykrzej, że miała to być pokazówka/reklama nowej gry na polskim rynku.

Razem: 14 sesji, 4 nowe tytuły


Reader Comments

  1. Ad. Wampir
    Co to był za scenariusz? I dlaczego „bez liniowości wykłada się twist”? Jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.

    Poza tym — lista zagranych gier robi ogromne wrażenie. To jeden miesiąc? Nawet, jeśli włączyć do tego „konwent”, to i tak jest bardzo dużo. O połowie z nich nawet nie słyszałem.

Comments are closed.