2020 to dobry rok na granie – wrzesień

2020 to dobry rok na granie – wrzesień

Wrzesień przeminął mi mimochodem, niemal niezauważony. Zaczęłam czuć nacisk pandemii. Produktywność mi spada, nic mi się nie chce.

Z dobrych rzeczy to tyle, że zakupiłam selfie stick, teraz za kamerę robi mi komórka. Nagle wyglądam dla innych tak, jak chcę się im pogadać, więc jestem mniej self conscious niż zwykle.

*Gwiazdką oznaczam systemy, w które zagrałam po raz pierwszy, liczba w nawiasie to zagrane sesje.

  • Fall of Magic (3) – podróż nie tylko geograficzna, ale też w poszukiwaniu tożsamości, rozwoju, odpowiadająca, kim jesteśmy. Krasnoludzki łowca okazuje się być tym, Magus okazuje się być jednym z nas. Bezduszny Golem nierozumiejący emocji poświęca życie, by doprowadzić nas do celu. Krab przemieniony w czowieka wreszcie odzyskuje swą właściwą postać. Dziewczynka z drewnianą nogą staje się staruszką. Magus odchodzi w Umbrę, po nas zostanie tylko ślad w jego pamięci.
  • Onyksowe Łzy (2) – kampania na Fate Accelerated. Zakon, archeologia dawnej cywilizacji, spadające z nieba artefakty, Dinozaurzy Jeźdźcy, kulty, herezje i polityka.
Sina, Mirinae i Mitry. Ilustracja autorstwa vkr
  • *Beak, Feather and Bone (1) – Miasto. Humanoidalne ptaki, które walczą o władzę. Klątwa odebrała im zdolność latania. Backstory fajne, ale sama gra to opowiadanie „każdy sobie”. Cokolwiek fajnego wychodzi tylko kiedy mocno nawiązuje się do lokacji wprowadzonych przez innych graczy, Gra nie daje narzędzi, które pomogłyby w improwizowaniu tego dziwacznego świata, element growy, rywalizacyjny nie istnieje – wygrana jest wynikiem przypadku, nie można zwiększać swoich szans ani poprzez opowiadanie, ani manipulację kartami. Zawiodłam się.
Neighborhood
  • *Neighborhood (1) – napisałam niegdyś do antologii The Menagerie grę, w której tworzy się dzielnicę surrealistycznego Miasta. Wróciłam do niej pod wpływem Beak, Feather and Bone, jakby ktoś próbował zrobić to samo, co ja wtedy.
  • Warhammer Fantasy Roleplay 2e (1) – tak, wiem, śmiejecie się, a ja się z nostalgii nie będę tłumaczyć, (foch). Dokładnie do połowy było świetnie: małe miasteczko, zaginione dziecko w lesie, walka ze zwierzoludźmi – klasyka. A po połowie: całkowity brak śladów machinacji kultu, armia zwierzoludzi, która jest niewykrywalna, niedostarczanie graczom informacji, o których wiedzą postacie. Nagłe pojawienie się demonów i zmiecenie z powierzchni miasteczka, unieważniające wszystko, co robiliśmy przez pierwszą połowę gry. Houserule w locie, żebyśmy nie mogli zabić głównego złego, to wisienka na torcie. Nie polecam, 2/10.
  • Abnormal (1)
  • Band of Blades (2)

Razem:  11 sesji, 2 nowe tytuły.


What do you think?