Graj w różne gry

Play all the games. Play eve­ry kind of game. – Vin­cent Baker

Kie­dy to moż­li­we, sta­ram się poznać nowe erpe­gi. Kie­dy to moż­li­we, sta­ram się dokład­niej poznać już zna­ne mi gry. Kie­dy to moż­li­we, prze­kła­dam pozna­ne wcze­śniej tech­ni­ki na inne gry. Poni­żej kil­ka rze­czy, któ­rych nauczyłam/dowiedziałam się z róż­nych erpe­gów (kolej­ność mniej wię­cej chro­no­lo­gicz­na).

Mecha­ni­ka d20 + róż­ne gry na nią – dede­ki mia­łam oka­zję poznać dokład­nie, zali­czy­łam wszyst­kie edy­cje, wię­cej gra­łam w AD&DD&D 3.0/3.5. Mecha­ni­ka d20 jest dla mnie szcze­gól­na: z powo­du OGL była swe­go cza­su bar­dzo popu­lar­na. Pamię­tam nagłe odkry­cie (to Sla­ine był bodaj­że), że jeśli postać wal­czy topo­rem i chcę zadać stłu­cze­nia zamiast ran cię­tych, to rzu­cam na -4 – i że mak­sy­ma­li­za­cja efek­tyw­nych obra­żeń nie zawsze jest pożą­da­na w fik­cji (jak wte­dy, gdy po dru­giej stro­nie dwu­ręcz­ne­go topo­ra jest kum­pel). To d20 wła­śnie nauczy­ło mnie, że mecha­ni­ka ma zna­cze­nie i że kształ­tu­je i okre­śla dostęp­ny wachlarz moż­li­wo­ści w danej sytu­acji – i że ten efekt, te ogra­ni­cze­nia wła­śnie wywo­łu­ją emo­cje.

Po 7th Sea wady posta­ci prze­sta­ły być praw­dzi­wy­mi wada­mi. W 7th Sea moż­na było wydać punk­ty z two­rze­nia posta­ci na Zaszło­ści, coś w rodza­ju wady fabu­lar­nej: „Amne­zja”, „Neme­zis”, „Dłu­gi”, „Uko­cha­na” itd. Dotych­czas wady były czymś, co bra­ło się, ale liczy­ło, że nie wej­dzie do gry – w 7th Sea nato­miast dosta­wa­ło się pede­ki, gdy zaszłość poja­wi­ła się w grze (z per­spek­ty­wy cza­su widzę, że to i tak leża­ło w gestii MG, ale wha­te­ver). Opła­ca­ło się. Póź­niej, w grach na Sava­ge Worlds swo­bod­nie moż­na było dopa­ko­wy­wać postać „wada­mi” typu Jonasz, Ści­ga­ny, Wróg: nie tyl­ko w odróż­nie­niu od pozo­sta­łych nie uwa­la­ły posta­ci mecha­nicz­nie, ale – co lep­sze – sta­wia­ły postać w świe­tle reflek­to­rów. Kie­dy dba­nie o zabez­pie­cze­nie posta­ci prze­sta­ło być naj­waż­niej­sze, ta wada sta­ła się zale­tą (acha, czy­li bio­rę „Wro­ga”, za te punk­ty kupu­ję jakąś faj­ną zale­tę i jesz­cze moja postać znaj­dzie się w cen­trum wyda­rzeń? pew­nie, że bio­rę!).

Z Dogs in the Viney­ard nauczy­łam się wszyst­kie­go. Struk­tu­ra mia­sta jest świet­nym sce­na­riu­szem typu „co się sta­ło dotych­czas, a potem wpusz­cza­my posta­cie”, gra opi­su­je nie tyl­ko jak usta­wiać sce­ny – przede wszyst­kim mecha­ni­ka pod­bić i spraw­dzeń zmu­sza do ope­ro­wa­nie na agre­syw­nych dzia­ła­niach posta­ci (legal­ne pod­bi­cie to takie, któ­re­go dru­ga postać nie może zigno­ro­wać bez kon­se­kwen­cji) oraz do grania/prowadzenia w sty­lu „poka­zuj zamiast opi­sy­wać” („on pła­cze” zamiast „jest smut­ny”). Skut­kiem ubocz­nym jest to, że moje gra­nie w posta­ci jest dużo bar­dziej agre­syw­ne: gracz­ki i gra­cze w DitV muszą podej­mo­wać decy­zje i muszą anga­żo­wać się i swo­je posta­cie w kon­flik­ty

Apo­ca­lyp­se WorldMon­ster­he­arts – dwie wspa­nia­łe gry, mnó­stwo tech­nik (pisa­łam nie­daw­no o fishin­gu). War­to dostrzec, jak ten sam rdzeń mecha­nicz­ny prze­kła­da się na inną fik­cję, inne dzia­ła­nia, któ­re mogą podej­mo­wać posta­cie (choć­by to, że ruchy w AW to dzia­ła­nia, któ­re są nie­odwo­łal­ne, ruchy w MH wyra­ża­ją głów­nie emo­cje posta­ci). Jak drob­na zmia­na mecha­ni­ki, nie­wiel­ki hack, nie­odwo­łal­nie zmie­nia grę. I dru­ga rzecz, któ­rą wcze­śniej podej­rze­wa­łam: że sek­su­al­ność i seks mogą nie tyl­ko poja­wić się w fik­cji, ale też w mecha­ni­ce – i że nie muszą być z auto­ma­tu powią­za­ne z ero­ty­ką (czy być pod­nie­ca­ją­ce dla gra­czy).

City of Birds, Fia­sco – gry GM‐full (aka GM‐less). Funk­cję ogar­nia­nia zasad przej­mu­je ktoś, kto przeczytał/a zasa­dy, ktoś musi mode­ro­wać roz­gryw­kę – i oka­zu­je się, że to jest sztu­ka! Gra uczy koope­ra­cji we wspól­nym par­ciu na kon­flikt (wspól­na impro­wi­za­cja), w obu grach cie­ka­we jest wko­py­wa­nie posta­ci w pro­ble­my do tego stop­nia, że docho­dzi do odkle­je­nia się od posta­ci: raczej posta­wa reży­se­ra niż akto­ra.

Wpis bie­rze udział w Kar­na­wa­le Blo­go­wym #46  pt. „Ile sys­te­mów?”.

 

PS. Zało­ży­łam na FB roz­sze­rze­nie blo­ga, pój­dą tam lin­ki i new­sy, któ­re są cie­ka­we, a trud­no mi o nich napi­sać dłuż­szy arty­kuł. I obo­wiąz­ko­we śmiesz­ne obraz­ki. Zapra­szam.

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.