Moja ZjAva 2019

ZjAva to jeden z lepszych konwentów, ostatnio. Niby lokalny konwent, ale na erpegi przyjeżdżają ludzie z całej Polski. A 136 sesji w ciągu weekendu to niesamowity wynik. Brawo!

Kilka wrażeń:

Psy w winnicy — poprowadziłam. Pół kilo kostek przytachałam, żeby było dla wszystkich. Czwórka graczy to jednak za dużo: jeden nie miał co robić, a mi było trudno go animować, jednocześnie prowadząc itd. Widzę też, jak bardzo robią nawet na wpół przygotowane karty i mocna moderacja: udało nam się w 4 godziny zrobić postacie, rozegrać inicjacje i wybić pół miasteczka w 4 godziny (przesadzam, tylko dwie osoby).

Jeden Pies strzela do sklepikarza, który sprzedaje bimber ludzi z miasteczka, sklepikarz chowa się za barem. Wychyla się i strzela do drugiego z Psów: Podbicie za 17. Gracz nie ma jak zablokować. Uprzedzam: może wycofać się z konfliktu i automatycznie zablokować, a jeśli chce utrzymać się w konflikcie, to oberwie i jego postać, brat August, może zginąć. Gracz Przyjmuje Cios pięcioma kostkami i dostaje 5k10 kostek Konsekwencji. Brat August zginie tylko wtedy, gdy trafią się dwie dziesiątki. Rzucamy: 10 i 10. Byłam chyba bardziej zaskoczona niż gracz.

Nie grałam w nic, w sobotę nie znalazłam nic dla siebie w rozkładzie. Ilość sesji, organizacja ich, zapewnienie miejsca — to wszystko było dopilnowane. Tu uwaga dla organizatorów: wiem, że testowaliście nowy layout rozpisek sesyjnych, ale: to nazwa systemu, autor czy tytuł gry powinny być wyróżnione, a nie słowa „autor” i „system”. Żeby coś odczytać, ludzie tłoczyli się przy samej ścianie. Przypomnę też, że czytanie tak wysoko zamieszczonych informacji jest trudne, jeśli jest się, jak ja, wzrostu halflinga. Oprócz tego nie mam się do czego doczepić.

Poprowadziłam prelekcję o wydawaniu gier, nieco o designie. Cały czas jest dla mnie zaskoczeniem, że to, co mówię, jest dla kogoś nowe. Ale to dobrze, przynajmniej miałam widownię. Dziękuję pytającym: dużo łatwiej mi wyjaśniać czy rozwijać myśli, kiedy mogę nawiązać z kimś nić porozumienia, a wątek o uniwersalności jest interesujący sam w sobie.

Posłuchałam też Janka Sielickiego, który również od strony technicznej mówił o wydawaniu w ramach Dungeon Master’s Guild [edit: poprawiłam nazwę za sugestią Janka]. Bardzo dobre przygotowanie, fajne przedstawienie tricks of the trade. Nawet dla osoby, która jak ja śledzi wydawanie niezależne, było to pouczające.

W niedzielę z kolei Jakub Zapała prowadził panel, na który go namówiłam, o wydawaniu swoich małych gier. Ponieważ było nas mało na sali panel stał się dyskusją — na dobre i na złe. Warto posłuchać przy okazji takich wydarzeń Krzysia Bernackiego czy Jakuba Nowosada, którzy od lat są blisko tego biznesu, i dowiedzieć się, czemu redakcja > skład > ilustracje, jakie są rzędy nakładów gier niezależnych w Polsce, i usłyszeć porady co do druku. Fajnie było zobaczyć Favi (z Yazhothem) i jej Jagodowym Lasem — życzę, żeby gra wyszła poza erpegowe. Tomasz Misterka przybył z tłumaczeniem FUPL: nie zachwyca mnie tak bardzo twarda oprawa, jak to, że podręcznik otwiera się na płasko! Był Simon (czyt. [zimon], po niemiecku) Piecha, ale niestety się zawinął, zanim powiedział coś ciekawego. Zabrakło niestety moderacji, więc dyskusja dryfowała w różne strony.

Swoją drogą to trochę szkoda jednak, że te spotkania o wydawaniu nie cieszyły się większym zainteresowaniem. Może w przyszłości lepiej zrobić jakiś panel czy coś? Może większe zainteresowanie technikaliami można by zdobyć na większym konwencie?

Tegoroczna ZjAva była dla mnie okazją do rozmów, ale coraz mniej do socjalizowania się. To już pora poznawania ludzi i robienia networkingu, planowania projektów.  Witolda Krawczyka posłuchałam na temat Quentina, co naświetliło mi kilka kwestii i dało sporo przemyśleń. Jakiemuś człowiekowi (przepraszam, nie pamiętam imienia) po rozmowie ze mną pękła banieczka z marzeniami o swojej grze (pewnie zostały zamiecione po konwencie), ale liczę, że pozwoli mu to ugryźć problem z innej strony.

W ogóle: nie mówię wiele o organizacji, bo było dobrze. A jak jest dobrze, to organizacja jest przezroczysta, nikogo nie interesuje jak to działa, bo działa. Dziękuję wam, orginie i orgowie ZjAvy 10, że organizacja była przezroczysta jakby jej nie było.

PS. Pani ze sklepiku z kolczykami dziękuję za wskazówkę co do kolczyków. Bez niklu rzeczywiście mnie uszka nie bolą. No i te kruki są piękne!


Reader Comments

Comments are closed.