Nostalgia, której nigdy nie miałam [Cardhunter]

Miła foczka podrzucił mi ostatnio grę Cardhunter. Jest to przeglądarkowa gra, w której razem z chłopcem o imieniu Gary gramy w tytułowego Cardhuntera. Gra polega na chodzeniu po lochach, przesuwaniu figurek, zabijaniu potworów i zbieraniu skarbów. Każdą z 3 postaci można wyposażyć w ekwipunek, a każdy przedmiot ma kilka przypisanych po kilka kart, które możemy dołożyć do talii.  Najpierw więc mamy zabawę w tworzenie talii, a potem taktyczną walkę na planszy z potworami.

Do kolejnych potyczek w klimat wprowadza nas Gary (strofowany przez starszego brata Melvina), czytając fragment ze wstępu do przygody albo samodzielnie wymyślając (co idzie mu dużo gorzej). Jednym słowem mamy tu solidnego, tradycyjnego erpega, po nawiązaniach sądząc (łącznie z imieniem naszego przewodnika): stare D&D.

cardhunter1

Jak usiadłam o poranku, tak do wieczora wbiłam 6. poziom, a pewnie i wbiję 7., żeby zrównać się z miłą foczką i zagrać na multiplayerze. Gra udatnie przywołuje ten feel wczesnych erpegów, czy to poprzez font i ilustracje przygód, czy to opowiadając o nerdach grających w piwnicy i żywiących się głównie pizzą. (Zabawne, że doskonale poznaję te odwołania i nostalgię, do których gra się odwołuje – choć przecież nie wyrosłam w amerykańskiej kulturze).

I o tym właśnie gra opowiada: Gary i Melvin są tymi właśnie nerdami. Jest to trochę zabawne słuchać Gary’ego, który wpatrzony jest w starszego brata i nie wie jak się zachować przy dziewczynie dowożącej pizzę. Twórcy gry przedstawiają ich życzliwie, jako nieco żałosnych i dość zabawnych. Z podobnym dystansem przedstawiają wszystkie patologie tych pierwszych gier chyba każdego gracza i każdej graczki.

I to właśnie jest tym, za czym w ogóle nie tęsknię. Melvin przy kumplu wyśmiewa młodszego brata i krytykuje jego sposób prowadzenia (wszystko w tonie żartu). Melvin jest tym MG, któremu wydaje się, że zjadł wszystkie rozumy i karmi nas erpegowymi mądrościami (np. „You must lear to respect the hard cold logic of the die roll”), a ukoronowaniem tego jest wyuczenie się na pamięć podręcznika. Obaj to nerdy w okularach, w maminej piwnicy, żywią się pizzą i są kompletnie aspołeczni (zmieszanie, gdy pizzę dowozi dziewczyna, później komentarz: „Let’s go back to dungeon. It’s safer down there”).

cardhunter12

To oczywiście są amerykańskie stereotypy z lat ’70, ale w moich erpegowych początkach (1998-2003) miałam ich odbicie. Grało się w pokoju kumpla z plakatami półnagiej Pameli Anderson zamiast w piwnicy Zamiast pizzy – matka kumpla przynosiła nam kanapki. Bycie dziewczyną było taką samą aberracją (stałe dowcipy: że przychodzą do klubu znaleźć faceta, a na sesjach wplątywanie niezależnie od ich zainteresowania w seksualne sytuacje). No i zamiast D&D mieliśmy głównie Warhammera.

A ja zupełnie nie tęsknię za tymi pomijalnymi i bzdurnymi w gruncie rzeczy fabułami (z obowiązkowymi damulkami w opresji), gdzie nie ma znaczenia, czy ratuje się dziecko czy worek złota. Zupełnie nie tęsknię za tymi sytuacjami z sesji, gdy starsi gracze mogli wykorzystywać swoją pozycję, żeby upokarzać innych, i tłumaczyć się potem, że „to tylko gra”. Nie potrafię tęsknić za wszechwładzą MG, którą w grze symbolizuje płaszcz (Melvin grozi bratu, że mu go odbierze, jeśli ten będzie słabo prowadził). Nie tęsknię za pięciogodzinnym przygotowaniem do sesji, która jest railroadem albo kilkoma następującymi po sobie potyczkami. Nie tęsknię za zabijaniem postaci ani za sekretnymi modyfikatorami Mistrza Gry. Niech to odejdzie w niebyt.

Zamiast tego gram w Cardhuntera. Zamiast autorytarnego (i oszukującego) MG dostaję czystą przyjemność combowania talii, taktycznego przesuwania figurek po planszy i planowania kolejności ataków. Zamiast patologii współgraczy mogę posłuchać sobie tych głosów z przeszłości, które z perspektywy czasu zamiast przemocowe są żałosne i zabawne.

Ech, zebrało mi się na wspominki.

W każdym razie ta gra całkowicie zaspokaja moją potrzebę powrotu do przeszłości, do tych sesji, które były świetne tylko dlatego, że byliśmy wtedy bardzo młodzi. I z pewnością będę grała dalej. Jest tyle pytań! Jakimi jeszcze mądrościami zabłyśnie Melvin? Czy Gary odważy się porozmawiać z Karen? I najważniejsze: jakie jeszcze wspaniałe przygody zostaną przyniesione ze strychu?

Strona gry: Cardhunter

 

Komentarze: 2

Komentarze są wyłączone.

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.