Psychol(ka) Litość: seksruch w grze i przy stole

Kon­tekst: jest to sytu­acja z zeszło­rocz­nej sesji Apo­ca­lyp­se World, nie­daw­no pisa­łam o spo­tka­niu na two­rze­nie posta­ci.

Moja postać, Litość, jest w kul­cie Tęczo­we­go (guru). Kie­dy guru mówi o „złu pomię­dzy nami”, Jeanet­te uzna­je ją za to „zło”. W efek­cie cze­go jest jakaś sza­mo­ta­ni­na i Jeanet­te przy­ło­ży­ła Lito­ści drew­nia­ną pał­ką (Litość jest na 6:00). Dzie­je się dużo wię­cej (m.in. implant roz­ka­zu do mózgu Bara­ka), co tutaj pomi­nę, waż­ne, że Tęczo­wy wyrzu­ca Litość z kul­tu.

Dla­te­go, mówię, „Idę do Buły”. Buła jest w kul­cie, ale nie był obec­ny pod­czas zamie­sza­nia i jesz­cze nic nie wie. Posta­na­wiam zro­bić uży­tek z nie­na­tu­ral­nej fik­sa­cji żądzy (moż­na było roz­wią­zać sytu­ację na kil­ka innych spo­so­bów, wybra­łam aku­rat ten — chy­ba chcia­łam wszyst­kie ruchy po kolei prze­te­sto­wać). Opo­wia­dam, jak Litość skar­ży się na Jeanet­te i pre­zen­tu­je przed Bułą swo­je mar­ne wdzię­ki, swo­je cho­re cia­ło, jak popra­wia sukien­kę: „Chcesz to mieć? Jeanet­te zro­bi­ła mi krzyw­dę, zrób krzyw­dę jej mężo­wi”. I suk­ces na 10+! Buła idzie roz­wią­zać pro­blem.

MC zasta­na­wia­ła się przez chwi­lę, ale uwiedź lub mani­pu­lujAW ozna­cza, że ktoś jest pod­nie­co­ny, zain­te­re­so­wa­ny pro­po­zy­cją. A w przy­pad­ku nie­na­tu­ral­nej fik­sa­cji żądzy ozna­cza to rów­nież, że  Litość skrzy­wi­ła jego skłon­no­ści sek­su­al­ne, przy­naj­mniej na tę chwi­lę.

Przed­sta­wie­nie tej sytu­acji było lek­ko nie­kom­for­to­we, raz, że sama sce­na była nie­po­ko­ją­ca (pro­sty­tu­cja za obi­cie kogoś? serio?), dwa, że w tej sce­nie przy­ję­łam nie tyl­ko spo­sób mówie­nia Lito­ści, ale tak­że gesty.  Więc głęb­sza immer­sja itd. Dwa, że nie byłam pew­na, na ile i opis, i sama sytu­acja są do przy­ję­cia przez innych. Pozo­sta­li gra­cze nie prze­ry­wa­li tej sce­ny (btw zapo­mnie­li­śmy wysta­wić kar­ty X), ale też nie kibi­co­wa­li. Po sesji Alek­san­dra powie­dzia­ła, że ta sce­na bar­dzo jej się podo­ba­ła. Że była nie­kom­for­to­wa, ale w taki przy­jem­ny spo­sób (yay for me!). Szko­da, że zabra­kło tego komu­ni­ka­tu pod­czas sesji, pew­nie czu­ła­bym się pew­niej, nie musząc się zasta­na­wiać, czy powin­nam kon­ty­nu­ować opis.

Oczy­wi­ście trze­ba zapła­cić za to, co się kupi­ło. Kie­dy Litość spa­ła w łóż­ku tek­k­ni­ka, pod jego nie­obec­ność przy­szedł Buła. Pogła­skał ją po policz­ku. Mówię: „kopu­lu­ję z nim” i wpro­wa­dza­my spe­cjal­ny ruch psy­cho­la (czy­li głę­bo­ki skan mózgu, ja rzu­cam, ale to MC wybie­ra pyta­nia — chy­ba psy­chol nie ma zanad­to kon­tro­li nad swo­imi moca­mi w sek­sie…). Dowie­dzie­li­śmy się kil­ku nie­przy­jem­nych rze­czy o Bule (np. o tym, że współ­pra­cu­je obec­nie z Kobe, któ­ra zmu­si­ła go, żeby patrzył na śmierć swo­ich rodzi­ców).

Kie­dy MC wymy­śla­ła odpo­wie­dzi, pozo­sta­li gra­cze nie zwra­ca­li na to uwa­gi i zaczę­li ze sobą roz­ma­wiać. Na moją uwa­gę, żeby słu­cha­li, dosta­łam odpo­wiedź, że „prze­cież nie ma go (guru) w sce­nie i jego to nie doty­czy”. Ziry­to­wa­ło mnie to: jak to ich nie doty­czy?! moja postać upra­wia seks z kimś z kul­tu guru i w łóż­ku tek­k­ni­ka!. Podej­rze­wam, że jest to prze­nie­sie­nie z tra­dy­cyj­nych sesji, pil­no­wa­nie, żeby wie­dza gra­cza i posta­ci się wyrów­na­ła, ale wów­czas ode­bra­łam to jako brak zain­te­re­so­wa­nia / nie­słu­cha­nie. Tym bar­dziej, że do tego, co dzie­je się w „mojej” sce­nie, praw­do­po­dob­nie nawią­że­my póź­niej, nie mówiąc już o tym, że MC zawsze może (mogła­by) pyta­nia­mi wywo­łać pozo­sta­łych gra­czy (np.: Dla­cze­go Kobe to zro­bi­ła? Czy boli cię naru­sze­nie pry­wat­no­ści przez Litość? Jak waż­ny jest dla cie­bie Buła?) lub nawet popro­sić ich o pomoc w impro­wi­zo­wa­niu odpo­wie­dzi na pyta­nia psy­chol­ki (guru w koń­cu zna naj­le­piej swo­je­go kul­ty­stę).

 

Komentarze: 3

Komentarze są wyłączone.

Nie zwra­ca­nie uwa­gi na to co się dzie­je przy sto­le pod­czas sce­ny innych gra­czy jest takie sobie (IMO oczy­wi­ście), i dwa głów­ne skład­ni­ki tego według mnie, to:

- szko­ła RPG, że postać nie powin­na wie­dzieć, co się dzie­je gdy jej nie­ma (kla­sycz­ni gra­cze mają pro­blem z prze­rzu­ce­niem się na styl gra­nia sto­ry­gej­mo­wy)

- ego­cen­tryzm — liczy się tyl­ko ja, tu, teraz. Całą resz­tę ole­wa się cie­płym moczem, bo mnie to nie obcho­dzi.

Pierw­szy przy­pa­dek moż­na jesz­cze zro­zu­mieć, bo zale­ży od pre­fe­ren­cji (jak to Cze­siek chce nas zdra­dzić? a gdzie ele­ment zasko­cze­nia gdy nas już zdra­dzi?). Dru­gi to cał­ko­wi­te roz­mi­nię­cie spo­łecz­nej zaba­wy jaką jest RPG.

Bar­dzo cie­ka­wy temat i komen­tarz. Cza­sa­mi spo­ty­ka­łem się z oby­dwo­ma — albo „mnie tam nie ma” więc uda­ję, że mnie to nie obcho­dzi” albo „sce­na beze mnie to nud­na sce­na, więc ja ole­wam i cze­kam na swój reflek­tor”.

Cie­ka­we, czy dru­ga sytu­acja zacho­dzi wte­dy, kie­dy cele posta­ci są tak róż­ne, posta­ci tak zin­dy­wi­du­ali­zo­wa­ne, że gra­nie gru­po­we jest jak kula u nogi — sko­ro nie mamy wspól­ne­go celu to roz­bi­ja­my grę na kil­ka soló­wek.

A może gra­cze się sła­bo zna­ją mie­dzy sobą, nie czu­ją wię­zi kole­żeń­skiej?

    Z moje­go punk­tu widze­nia — Przez 20 lat gra­nia stwier­dzam, że kole­żeń­stwo nie jest tutaj wyznacz­ni­kiem. Zarów­no sesje w zna­nym i lubia­nym towa­rzy­stwie, jak i z przy­pad­ko­wy­mi ludź­mi, wyglą­da­ły róż­nie. Jed­ni zwra­ca­li (głów­nie nie­ste­ty po to, by zakrzyk­nąć — Aha, scho­wał w cho­le­wie 2 sztu­ki zło­ta, dziel się zło­dzie­ju!), a inni (więk­szość) nie zwra­ca­li na sce­ny innych gra­czy.

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.