Archiwa tagów:organizacja

Konwentowe zgłaszanie problemów

Byłam czas temu jakiś na konwencie. I trafiło się tak, że chciałam zgłosić pewną sytuację organizatorom, poniżej opowiadam, jaki był przebieg wydarzeń, oraz jak chciałabym, żeby takie zgłoszenie wyglądało.

Drugi dzień konwentu, kiedy się rozpakowuję, dwóch kolesi rozważa palenie marihuany na konwencie. Nie jestem pewna czy to poważna sprawa, nie wiem, czy żartują, czy mówią serio, to chyba wbrew regulaminowi imprezy – i zdecydowanie niedopuszczalne na terenie szkoły. Decyduję się zgłosić, choć obawiam się, że nie zostanę potraktowana poważnie, choć znajomi chcą iść na wybrany punkt programu, choć nie wiem, jakie problemy mogą generować upaleni chłopcy. Decyduję się zgłosić, bo uważam, że lepiej, żeby orgowie wiedzieli i mogli zawczasu przygotować się do ewentualnych trudności.

Zgłaszam więc najbliższemu gżdaczowi, który zarządza rejestracją uczestników, pokazuję, o których ludków chodzi, proszę, żeby choć spisał jego numer z identyfikatora (w razie kłopotów będzie można sprawdzić nazwisko). Ten odsyła mnie do orga w czerwonej koszulce, mówiąc, że jest tylko gżdaczem i nic nie może zrobić. Org jest zajęty, zbywa mnie, odsyła do kogoś innego, inny org odsyła mnie do kolesia z Patrolu Konwentowego („oni się zajmują takimi rzeczami”). Czekam, żałuję, że w ogóle próbuję coś zgłaszać, może to mało ważne. W końcu, cała zażenowana, referuję kwestię dwóm dryblasom: jeden org w czerwonej koszulce, drugi z Patrolu wyższy ode mnie o pół metra, wskazuję na kolesi od marychy, którzy właśnie wychodzą na zewnątrz. Przyjmujący mówią „dzięki”, i że jak tamci wrócą i będą ujarani, to nie zostaną wpuszczeni – i w końcu mogę iść.

Całość trwała jakieś 15 minut.

Zgłoszenie nie powinno tak wyglądać. Chcę pokazać perspektywę osoby zgłaszającej. Tutaj byłam w komfortowej sytuacji, gdy zgłoszenie dotyczyło jakiegoś naruszenia regulaminu, ale to nie mi działa się krzywda, w sytuacji, gdy problemy nie eskalowały. Najmniej ważny jest tu powód mojego zgłoszenia, mogłoby to być cokolwiek innego: przebieg wydarzeń byłby zapewne podobny, gdybym próbowała zgłosić picie piwa podczas konwentu, kradzież czy nękanie.

  1. Po pierwsze, nie wiedziałam, do kogo powinnam zgłosić się ze zgłoszeniem, więc podeszłam do pierwszej osoby w koszulce konwentu. Być może w informatorze była informacja, jak zgłaszać sytuacje problemowe, ale trzeba się liczyć z tym, że nie wszyscy przeczytają lub będą o tym pamiętać (bardzo bym chciała, żeby na coś takiego poświęcono pełną stronę w informatorze, dużymi literami!). Wolontariusze (gżdacze) powinni być przeszkoleni – powinni wiedzieć, co zrobić w przypadku zgłoszenia. Powinni mieć ulotkę z procedurą, co robić w takich przypadkach, kogo ściągnąć (zamiast: do kogo mnie odesłać).
  2. Po drugie, sama nie byłam pewna zgłaszania, miałam mnóstwo wątpliwości, i to odsyłanie od Annasza do Kajfasza obniżało moją determinację do zgłoszenia. Myślałam sobie, żeby odpuścić, że te trudności świadczą o tym, że oni (organizatorzy konwentu) po prostu nie chcą dostać zgłoszenia, że robię komuś problemy i zawracam głowę. Nie chciałabym (nie chcielibyśmy), żeby ludzie rezygnowali ze zgłaszania poważniejszych sytuacji z powodu podobnych problemów co tutaj. Chciałabym, żeby zgłoszenie zostało przyjęte od razu i bez wątpliwości, niezależnie od tego, co osoba przyjmująca sądzi o prawomocności i sensowności zgłoszenia.
  3. Wśród orgów/gżdaczy okolicznych nie było ani jednej kobiety. W moim przypadku nie było to takie problematyczne, ale gdybym zgłaszała molestowanie (seksualne), mogłoby mieć wpływ na to, że bym się nie odważyła. Chciałabym, żeby wśród orgów i gżdaczy było więcej kobiet, które mogłyby przyjąć zgłoszenie. Szczególnie do poważniejszych przypadków powinna być oddelegowana para kobieta+mężczyzna.
  4. Kiedy wreszcie udało mi się zgłosić, dostałam zapewnienie, że coś zostanie zrobione (choć trwało to tyle czasu, że ledwo zdążyłam wskazać na tych kolesi). Ale właściwie nie wiem co, czy moje zgłoszenie było sensowne i potrzebne i brakowało mi jakiegoś zakończenia tej sytuacji – informacji, jak zostało to finalnie rozegrane, czy moje obawy były uzasadnione itp. Chciałabym, żeby z tego zgłoszenia powstał jakiś raport/notatka, żeby był jakiś ślad, że coś się wydarzyło, coś, na czym można by się oprzeć przy organizacji kolejnych konwentów, ewentualnie do sprawdzenia, czy jakieś osoby nie powodują podobnych sytuacji regularnie.

Chciałabym, żeby dowolne zgłoszenie zostało potraktowane poważnie. Zakładam, że poszczególne punkty regulaminu imprezy nie są dla picu – kiedy organizator imprezy sam lekceważy regulamin lub naruszenia tego regulaminu przez uczestników, daje tym samym sygnał, że podobnie może potraktować inne (w tym poważniejsze) naruszenia, czy to wniesienie broni na teren konwentu, czy to zgłoszenie molestowania.

Na koniec uwaga: zdaję sobie sprawę, że przytoczony przykład jest kontrowersyjny, m.in. z powodu podejścia polskiego prawa do marihuany, ale w tej notce i komentarzach chciałabym się skupić głównie na procedurach. Chciałabym, żeby organizatorzy konwentu ułatwiali zgłaszanie uczestniczkom i uczestnikom wszelkich potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, niezależnie od powagi danego zdarzenia i reagowali odpowiednio.

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.