Archiwa tagów:sekrety

Wiedza gracza a wiedza postaci. Sekrety

Dla­cze­go wła­ści­wie sły­szy­my to, co on myśli? Prze­cież nasze posta­cie tego nie wie­dzą?…”

Po raz kolej­ny usły­sza­łam to pod­czas kon­wen­to­wej sesji w Apo­ca­lyp­se World. A nie­dłu­go potem w dys­ku­sji na mojej ulu­bio­nej gru­pie głów­ny temat zszedł na wie­dza gra­cza / wie­dza posta­ci i obie­ca­łam, że napi­szę, co mam do powie­dze­nia.

Nie, nie wycho­dzę z gra­cza­mi do dru­gie­go poko­ju, kie­dy ktoś ma sce­nę na osob­no­ści. I nikt nie zakła­da słu­cha­wek. Nie roz­gry­wam jed­no­oso­bo­wych sesji.

Dobrze rozu­mie­cie, wszyst­ko jest jaw­ne.

Moja odpo­wiedź na pyta­nie w tytu­le skła­da się z 3 argu­men­tów, na 3 pozio­mach:

Poziom pierw­szy: wygo­da i nuda.
Wycho­dze­nie trze­ba zor­ga­ni­zo­wać: ktoś musi wstać i wyjść, ale przede wszyst­kim nie chcę, żeby pozo­sta­li nudzi­li się, nie mie­li nic do robo­ty. Nie wycho­dzi­my, więc nie trze­ba stresz­czać wszyst­kie­go, co się dzia­ło — wystar­czy „opo­wia­dam im wszyst­ko”.

Poziom dru­gi: gra­my wspól­nie
Nawet sce­ny MG‐gracz są sce­na­mi gra­ny­mi do innych (gra­cze są widow­nią). Nawet gdy posta­cie nie mają dostę­pu do tej sce­ny (nie mogą o tym wie­dzieć), to gra­cze mogą zoba­czyć, jak inna jest postać w tej sytu­acji, w jak skrzy­wio­ny spo­sób myśli albo jak cud­nie czu­je się w ramio­nach swe­go kochan­ka. Pozwa­la nam to zoba­czyć ją jako wie­lo­wy­mia­ro­wą.

Poziom trze­ci: gra­nie pod innych
Kie­dy wie­my, co postać myśli i czu­je, gdy wie­my, że zdra­dzi­ła albo że ten sukin­syn pełen jest miło­sier­dzia, może­my pod to grać — nawet gdy nasza postać o tym nie wie. Moż­my aktyw­nie pro­wa­dzić swo­ją postać tak, żeby pozwo­lić innym gra­czom zabły­snąć. Tak, moja postać nie wie, że jej kum­pel jest zako­cha­ny w sze­fo­wej stra­ży… ale ja wiem. Więc pro­wo­ku­ję spo­tka­nie z nią i nim, gdy pró­bu­je­my ją prze­ku­pić (jako wstęp do wła­mu lub zabój­stwa) — żeby gracz miał oka­zję pod­kre­ślić te emo­cje, żeby ten wątek miał istot­ne miej­sce w fik­cji. Teraz też poten­cjal­ny romans? zwią­zek? jest bar­dziej skom­pli­ko­wa­ny, kom­pli­ka­cje mię­dzy nimi będą kom­pli­ka­cja­mi w akcji, w two­rzo­nej przez nas histo­rii — a to eks­cy­tu­ją­ce!
Albo ina­czej: ktoś zdra­dził? Decy­du­ję, że to wła­śnie jemu moja postać opo­wie o swo­ich podej­rze­niach wobec kogoś zupeł­nie inne­go. I popro­si o radę. Co zro­bi zdraj­ca, co powie? I jakie­go kon­tek­stu nada ta roz­mo­wa sytu­acji, kie­dy wresz­cie praw­dzi­wy zdraj­ca zosta­nie ujaw­nio­ny? (Patrz­cie na Bal­la­dy­nę, gdy kolej­ne posta­cie dra­ma­tu przy­cho­dzą do wład­czy­ni — Bal­la­dy­ny — by uka­ra­ła spraw­ców kolej­nych zbrod­ni, nie wie­dząc, że spraw­czy­nią każ­dej zbrod­ni jest wła­śnie ona. Bal­la­dy­na trzy­krot­nie wyda­je wyrok śmier­ci na sie­bie samą).

Kie­dy gra­my w ten spo­sób, nie mamy sekre­tów na temat histo­rii posta­ci czy tego, co kto zro­bił, kie­dy mojej posta­ci nie było. Te sekre­ty prze­waż­nie zresz­tą nie są ory­gi­nal­ne czy nie­zwy­kłe — tym, co w fil­mach spra­wia, że ukry­wa­nie roman­su jest inte­re­su­ją­ce, jest wła­śnie to, że widow­nia o wszyst­kim wie i podzi­wia kolej­ne kom­pli­ka­cje zwą­za­ne z tym, że boha­te­ro­wie pró­bu­ją ten romans utrzy­mać w tajem­ni­cy. Zasko­cze­nie nie pły­nie wyłącz­nie z twi­stu i ujaw­nie­nia infor­ma­cji, któ­ra była dla nas wcze­śniej nie­do­stęp­na, ale z cze­goś wię­cej:

  • z tego, co posta­cie robią w wyni­ku uwi­kła­nia w ten sekret;
  • z dodat­ko­we­go wyja­śnie­nia, dla­cze­go postać pod­ję­ła takie a nie inne decy­zje, i/lub jak się z tym czu­je;
  • z tego, co się dzie­je, kie­dy sekret został ujaw­nio­ny.

Zamiast na sekre­tach, pró­bie odkry­cia ich i ukry­cia ich kon­cen­tru­je­my się na dzia­ła­niach, któ­re poka­żą, kim są posta­cie mają­ce sekre­ty.

Na koniec pole­can­ka. Obej­rzyj­cie choć jeden odci­nek seria­lu Paren­tho­od. Nie­mal w każ­dym odcin­ku poja­wia się jakiś sekret, któ­ry ktoś chce ukryć przed resz­tą rodzi­ny… i zawsze, prę­dzej czy póź­niej to wycho­dzi: czy to przy­pad­kiem, czy któ­raś ze stron pró­bu­je roz­wią­zać pro­blem na wła­sną rękę, czy też nawet nie uwa­ża tego za sekret. Faj­nie wyglą­da to w odcin­ku I’m Cooler than You Think (s02e03), z naci­skiem na rela­cję Julii i Joela: Julia nama­wia go na „zrób­my sobie dziec­ko”, on chce prze­my­śleć spra­wę (jako stay at home dad to on będzie musiał się bory­kać z więk­szo­ścią kon­se­kwen­cji z tym zwią­za­nych). Julia przed­sta­wia Ada­mo­wi sytu­ację jako „zde­cy­do­wa­li­śmy się na dziec­ko”… A Adam idzie pogra­tu­lo­wać Joelo­wi. Efekt: wie­czo­rem żal i przy­krość, że Julia pod­ję­ła decy­zję za ich obo­je.

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.