Twoja matka stoi na polu minowym

…czyli o dramatycznych wyborach

Gram i prowadzę ostatnio sporo Apocalypse World. Po ostatniej sesji mieliśmy ciekawą rozmowę o wyborach na sesji, o tym, że gracze chcieliby ich więcej (i więcej społecznych interakcji). Zacznę od tego, że zadaniem MC w AW jest tworzenie naładowanych, napiętych, trudnych sytuacji i sprawianie, by życie postaci nie było nudne. Naładowana sytuacji zakłada, że można w niej postąpić na wiele sposobów, to jest sytuacja, a nie założony przez MC binarny wybór.

Sytuacja na sesji:

Mustang (kierowca), Amber (żyleta) oraz J (anioł) wracają samochodem Mustanga z towarem dla Parchera, ich szefa. Towarem są książki ze specjalistyczną wiedzą oraz Do, 80-letni schorowany staruszek. Jest zasadzka (Foster, Ula, Mercer), dookoła trujące trzęsawiska. Anioł wychodzi, rozgląda się, zauważa Foster, która celuje do niego z karabinu i Mercera po prawej od wozu. Daje znak ludziom w wozie, i nagle strzela do Mercera, zaczyna się strzelanina.  I to jest wybór, J zdążył spalić papierosa i nikt w tym czasie do niego nie strzelał.

Podczas zamieszania Ula wyciągnęła Do z wozu, kiedy krzyczał i wył z bólu (złamana noga – starość). Anioł na nią skoczył i przystawił jej broń do twarzy – to był wybór. I otworzenie mózgu na psychiczny wir akurat w tym momencie też było wyborem (zawalony rzut i głowa Uli jest papką z mózgu i potrzaskanych kości i mięsa). Do upadł twarzą w trujące bagno, a Amber wyszła z wozu i ostrzeliwała Foster – i to też był wybór (bo mogła w tym czasie zająć się Do). Mustang zastartował wóz, anioł i żyleta zgarnęli Do i wsiedli, zaczęli się wycofywać – to też był wybór albo konsekwencja poprzednich wyborów. Jak i to było wyborem, że Mustang przekazał kierownicę Amber i wyskoczył z samochodu, żeby zlikwidować Foster i Mercera. Wyborem Amber było to, że pobiegła za nim – jak i wyborem było to, że J po pół godzinie odjechał z rannym i potłuczonym starym Do.

Wyborem była odmowa opłacenia przejazdu, wyborem była niezgoda na obrabowanie ze sprzętu.

Wybory, wybory

Nie były to wybory na koniec scenariusza. Nie było w tle dramatycznej muzyki czy sposobu filmowania podkreślającego, że „patrzcie, bohaterka podejmuje decyzję, która zmieni jej życie”. Były to proste wybory, codzienne w życiu tych postaci. A jednak każdy z nich powiedział nam o nich coś nowego. W wyniku tych wyborów dowiedzieliśmy się, że J, anioł, nie waha się zabijać – i że nie czeka na kumpli. Dowiedzieliśmy się, że Mustang, kierowca, jest skłonny porzucić swój samochód. Dowiedzieliśmy się, że Amber, żyleta, gdy musi wybierać, pomoże Mustangowi zamiast J, dowiedzieliśmy się, że może nie zauważyć, że ktoś potrzebuje pomocy.

Czy to znaczy, że te postacie takie właśnie są? Nie, niekoniecznie. Ale można się spodziewać, że te wybory wpłyną na kolejne interakcje w grupie, na decyzje, które gracze podejmą. Możemy się spodziewać konsekwencji tych wyborów, działania na podstawie dokonanych wyborów. Zadarli z Foster i resztą – można się spodziewać, że współpraca z nią będzie utrudniona. Ocalili ładunek – nie oberwą od Parchera. Do jest ranny i w kiepskim stanie – nie będzie w stanie dzielić się wiedzą. J nie czekał na kumpli – czy ponownie mu zaufają?

W Świecie Apokalipsy brakuje zasobów, a w sytuacji braku i niedoboru niemal każdy drobny wybór będzie dramatyczny. Wiele z tych drobnych wyborów będzie sprawą życia i śmierci. Czyjegoś życia, zmiany czyjegoś życia, zasobów: jedzenia, wody, zaufania silniejszych od siebie.

[Tytuł odnosi się do frazy używanej na opisanie nadmiernie dramatycznych sytuacji, których głównym celem jest dramatyzm. Takich w stylu: Twoja matka stoi na polu minowym, jest chora na cukrzycę, a jedynym dostawcą insuliny jest twój nemezis! Co robisz?]

Copyright © 2017. Powered by WordPress & Romangie Theme.