Magia i Miecz 4/1993 — rozmowa z drozdalem

Do wspól­ne­go czy­ta­nia nume­ru czwar­te­go dla odmia­ny zapro­si­łam droz­da­la. Wspól­nie będzie­my czy­ta­li i komen­to­wa­li zawar­tość tego nume­ru. Będą wspo­min­ki, cie­ka­wost­ki i spo­ro dystan­su. Dygre­sje i aneg­dot­ki.

naked­fe­ma­le­giant: Zacznij­my od okład­ki. Jak ci się podo­ba?
droz­dal: Dla mnie smok z jeźdź­cem przy­cup­nię­ty na szczy­cie góry, cał­kiem odpo­wied­ni, nie mam poję­cia, co on robi ani czy­ja to ilu­stra­cja, ale faj­na gama kolo­rów — żółć i błę­kit. Tyl­ko tro­chę nie wiem, skąd ta pan­te­ra w logo MiM‐a i co ma ozna­czać. Do tego infor­ma­cja na temat tego, że to maga­zyn o grach SF i Fan­ta­sy — nie pamię­tam, ale o SF to chy­ba dotych­czas nie za wie­le było. Wyda­je mi się, że te pierw­sze nume­ry kła­dły o wie­le więk­szy nacisk na Fan­ta­sy. Szcze­gól­nie bio­rąc pod uwa­gę publi­ko­wa­ne w nich zasa­dy do Krysz­ta­łów oraz to, że za kil­ka mie­się­cy pla­no­wa­no opu­bli­ko­wać pol­ską edy­cję War­ham­me­ra.
nfg: obra­zek to okład­ka inne­go MiM‐a, plan­szów­ko­we­go.
dro: zga­dza się — wyda­wa­ło mi się, że gdzieś ją już widzia­łem, nie pamię­tam, jaki to był doda­tek. A jeź­dziec na tym smo­ku mi wyglą­da na czło­wie­ka lub elfa. I nie jest to chy­ba ilu­stra­cja z Games Work­shop.
nfg: tu jest info, że to dru­gie wyda­nie plan­szów­ki i logo GW.
dro: O popatrz, nie wie­dzia­łem nawet. Nie mam poję­cia, kto jest auto­rem okład­ki.
nfg: w ogó­le cię zapy­tam, może pamię­tasz: jaki zwią­zek jest mię­dzy MiM‐em a wydaw­cą plan­szów­ki? bo tu nawet liter­nic­two w logo jest takie samo?
dro: Nie mam poję­cia. Sfe­ra nie ma wie­le wspól­ne­go z MAG — wydaw­cą MiM‐a, moż­li­we, że po pro­stu uży­czy­li zna­nej mar­ki. A co do loga, to wyda­je mi się, że na tam­ten czas, to nie było nic złe­go, zobacz tyl­ko jak wyglą­da­ły inne pisma z bran­ży gier kom­pu­te­ro­wych, jak na przy­kład gam­bler albo gry kom­pu­te­ro­we. Podob­ny skład robio­ny przez ludzi, któ­rzy o skła­dzie zbyt wie­le nie wie­dzie­li — co wie­my ze wstęp­nia­ka, gdzie Jacek Rodek ubo­le­wa nad obsu­wą w pla­nie wydaw­ni­czym wła­śnie z tego powo­du. Spójrz tyl­ko — dzi­siaj to wyglą­da cał­kiem śmiesz­nie i dzie­cin­nie, ale wte­dy stan­dar­dem nie była śli­ska okład­ka i kolo­ro­wy druk.

nfg: Wstęp­niak jest cie­ka­wy, bo tu jest spo­ro o cenach, o pre­nu­me­ra­cie jako ówcze­snym stan­dar­dzie – też o infla­cji. I nakład: 5000 — spo­ro?
dro: Pre­nu­me­ra­ta była pcha­na, ponie­waż nikt nie wie­dział jaką maga­zyn ma cyr­ku­la­cję, a to bar­dzo potrze­ba infor­ma­cja dla wydaw­cy: wie­dzieć, na ile kopii będzie zbyt, tak aby wie­dzieć ile nume­rów wydru­ko­wać, żeby póź­niej ani nie zale­ga­ły w maga­zy­nie, ani nie wydru­ko­wać za mało. Wspo­mi­na­ją chy­ba rów­nież o tym, że pla­no­wa­ny jest dodruk nume­ru pierw­sze­go, bo nakład się wyczer­pał. Pamię­tam, że w tam­tych cza­sach w pół­kach skle­po­wych były chy­ba dwa albo trzy nume­ry MiM‐a jed­no­cze­śnie. Co mówi ci tro­chę o tym, jak nie­po­rad­na była dys­try­bu­cja.
nfg: we wcze­śniej­szym nume­rze  jest infor­ma­cja, że pierw­sze 5 nume­rów było dru­ko­wa­ne ponow­nie.
dro: I jesz­cze gdzieś były tam ankie­ty, nie pamię­tam, czy w jed­nym z tych pierw­szych, czy też póź­niej­szym. Widocz­nie mie­li już infor­ma­cje o zwro­tach z RUCH‐u i wie­dzie­li, jaki jest popyt. Dla­te­go wrzu­ci­li ankie­tę, żeby zoba­czyć, cze­go ludzie chcą, zna­czy o czym chcą czy­tać.
nfg: i tu jest też info, że — tak samo jak dziś — że ludzie narze­ka­ją, że pismo jest dro­gie.
dro: ludzie zawsze narze­ka­ją że coś jest dro­gie.
nfg: cena okład­ko­wa to 25 000 zł i to chy­ba podob­nie jak dziś 15?
dro: wiem, że były gło­sy pod two­imi wcze­śniej­szy­mi wpi­sa­mi na temat ceny, ja pamię­tam, że w tam­tych cza­sach nie mia­łem pro­ble­mów z zaku­pem maga­zy­nu, a moja rodzi­na nie biła jakiś koko­sów w post­ko­mu­ni­stycz­nej Pol­sce.

nfg: Ty się zała­pa­łeś na ten numer?
dro: Ja kupi­łem numer dru­gi jako pierw­szy, potem trój­kę i jedyn­kę. Chy­ba jesz­cze tego same­go mie­sią­ca.
nfg: ile mia­łeś lat?
dro: 14. To było chy­ba na począt­ku szko­ły śred­niej albo koń­cu pod­sta­wów­ki.
nfg: 14 to 8 kla­sa. Albo 7 nawet.
dro: Chy­ba 8, gra­łem spo­ra­dycz­nie już od roku. W AD&D.
nfg: i ludzie w tym wie­ku sła­li listy i adre­sy do gaze­ty — nie do pomy­śle­nia dziś.
dro: to był jedy­ny spo­sób na nawią­za­nie kon­tak­tu — szcze­gól­nie gdy jak na przy­kład ja miesz­ka­ło się w mniej­szym mie­ście i nie mia­ło zna­jo­mych, z któ­ry­mi się gra­ło. Czło­wiek nie wie­dział nawet o kon­wen­tach. Ja mia­łem to szczę­ście, że gra­łem nie tyl­ko z jed­nym rówie­śni­kiem, ale z ludź­mi star­szy­mi o 2 – 4 lata. Więc wciąż cał­kiem mło­dy­mi, ale już obe­zna­ny­mi w tema­cie. I od nich dowie­dzie­li­śmy się o kon­wen­tach, mitycz­nych skle­pach z gra­mi fabu­lar­ny­mi w innych mia­stach czy też fan­do­mie jako takim.
nfg: ja w 98 po roku gra­nia tra­fi­łam do klu­bu — mia­łam wię­cej szczę­ścia, bo klub był w moim mie­ście, w mojej dziel­ni­cy.
dro: świet­nie, my sami zało­ży­li­śmy nasz osie­dlo­wy klub (w osie­dlo­wej świe­tli­cy), to było jakiś rok póź­niej, moi zna­jo­mi mie­li już jeden klub wcze­śniej, ale to się roz­le­cia­ło. W naszym klu­bie gra­li­śmy głów­nie w bitew­nia­ki i magi­ca. Ale mie­li­śmy naszą małą sal­kę i nawet kie­dyś uda­ło nam się mini‐konwent zor­ga­ni­zo­wać. Po raz pierw­szy skła­da­łem na nie­go bro­szur­kę w pro­gra­mie DTP. To były już cza­sy, kie­dy gry kar­cia­ne zaczy­na­ły sie powo­lut­ku zado­ma­wiać.

A ty wspo­mi­na­łaś mi o listach i tej nie­szczę­snej odpo­wie­dzi Szyn­dle­ra na pyta­nia o Krysz­ta­ły cza­su.
nfg: listy to w ogó­le faj­nie poka­zu­ją ówcze­sną kul­tu­rę. To może od koń­ca zacznę. Strasz­nie mi się podo­ba, że autor (i redak­to­rzy) odpo­wia­da­li na te listy w nume­rze (i jak zro­zu­mia­łam, rów­nież tra­dy­cyj­ną pocz­tą). Tu jest poda­ny nawet domo­wy tele­fon do Szyn­dle­ra — w cza­sach, gdy nie każ­dy miał tele­fon (pamię­tam, że jak moi rodzi­ce zakła­da­li tele­fon, to strasz­nie dłu­go to trwa­ło). Cięż­ko mi sobie wyobra­zić, jak taka roz­mo­wa mogła wyglą­dać „halo? chcia­łem się dowie­dzieć, jak rozu­mieć zasa­dę XYZ, bo u nas na sesji…”. Dzwo­ni­łeś? albo znasz kogoś, kto dzwo­nił?
dro: Ja oso­bi­ście nie dzwo­ni­łem, bo wte­dy jesz­cze w Krysz­ta­ły nie gra­li­śmy.
nfg: I rany, facet poświę­cał cały wie­czór na te tele­fo­ny! 6 godzin w tygo­dniu na tele­fo­ny od obcych ludzi to dużo cza­su.
dro: w tam­tych cza­sach czas nie pły­nął tak szyb­ko jak dziś.

dro: mi się wyda­je, że na redak­cji psów za te listy nie nale­ży wie­szać, bo to raczej Szyn­dler sam na nie odpo­wia­dał, a o czym będzie­my roz­ma­wiać już za chwi­lę przy­go­da do Krysz­ta­łów w tym nume­rze stoi w cał­ko­wi­tej opo­zy­cji do tego stwier­dze­nia, że od kobiet w KC nie da rady się nicze­go nauczyć. Więc wyda­je mi się, że takie było raczej podej­ście redak­cji do tego tema­tu w tam­tym cza­sie.
dro: poza tym ta rubry­ka na listy oraz zapro­sze­nie do dzwo­nie­nia było już dla fanów, któ­rzy w Krysz­ta­ły gra­li i zna­li zasa­dy. Ludzie nie­zo­rien­to­wa­ni będą musie­li pocze­kać jesz­cze jeden‐ dwa nume­ry aż opu­bli­ko­wa­ne zosta­ną kom­plet­ne zasa­dy i będą je sobie w sta­nie w gło­wie upo­rząd­ko­wać. Jedy­nie ludzie, któ­rzy już gra­li, mogli pytać się o tak kon­kret­ne przy­pad­ki jak nauka, cha­rak­ter oraz jego zmia­na czy wzrost atry­bu­tów nie­po­łą­czo­ny ze wzro­stem pozio­mu doświad­cze­nia.
nfg: Powiem ci, że ta odpo­wiedź mnie ziry­to­wa­ła, a w połą­cze­niu z tym, co robią kobie­ty w tych ofi­cjal­nych mate­ria­łach, malu­je się smut­ny obraz. Mamy kobie­tę w opre­sji, zle­ce­nio­daw­czy­nię, z któ­rą moż­na sie prze­spać, 2 żony Kata­na i magi­nię (swo­ją dro­gą ona mogła­by być nauczy­ciel­ką prze­cież). I to tyle. A te prze­ra­bia­ne przy­go­dy moc­no kon­te­stu­ją tę pier­wot­ną wizję.
dro: jasne, ale na tym pole­ga pięk­no inter­pre­ta­cji świa­ta. Autor uwa­ża, że kobie­ty nie są w sta­nie nauczyć boha­te­rów nicze­go, w mate­ria­łach tłu­ma­czo­nych przez redak­cję malu­je się inny obraz. Zna­czy się moż­na go zin­ter­pre­to­wać w cał­ko­wi­cie odmien­ny spo­sób.
Wia­do­mo, że więk­szość z tych przy­gód to były tłu­ma­czo­ne prze­dru­ki z „Whi­te Dwar­fa”, maga­zy­nu z wie­lo­let­ni­mi tra­dy­cja­mi. Wyda­je mi się, że dzię­ki temu widać dość cie­ka­wy kon­trast w przy­pad­ku tego, co widzi (albo tego jak postrze­ga on) Szyn­dler — kle­piąc mity ze śre­dnio­wie­cza — że kobie­ty nicze­go nie wie­dzia­ły, że trze­ba było je rato­wać albo że były one jedy­nie poka­zy­wa­ne jako eye can­dy. Musiał­bym zoba­czyć, jak wyglą­da­ły przy­go­dy z pierw­szych „Whi­te Dwar­fów”, ale moż­li­we, że oni prze­szli podob­ną dro­gę: od księż­nicz­ki w opa­łach, któ­ra musi być wyra­to­wa­na przez ryce­rza / gra­czy, bo to takie kla­sycz­ne podej­ście z baśni, a więc za roz­sze­rze­niem z fan­ta­sy.
A dopie­ro potem przy­cho­dzi reali­za­cja, że jed­nak świat jest trosz­kę inny, bo i my doj­rze­wa­my wraz z hob­by.
Nie bro­nię tutaj Szyn­dle­ra, bo nie ma cze­go bro­nić, ale dla mnie to faj­ny kon­trast histo­rii hob­by. Gdzie mamy Pol­skę i w sumie dość mło­de hob­by, gdzie widać kle­pie się tru­izmy fan­ta­sy zna­ne nam od lat i te, któ­re zna­ją fani, a z dru­giej stro­ny mamy prze­dru­ki bar­dziej pro­gre­syw­nych mate­ria­łów z zacho­du, gdzie auto­rzy zda­li sobie już spra­wę, że w ramy hob­by nie zali­cza się jedy­nie nasto­let­nich chłop­ców. Ale może na to po pro­stu potrze­ba cza­su?
nfg: W ogó­le będzie cie­ka­wie obej­rzeć, co KC mówi o płci, bo coś mówi, choć uda­je, że nie. I może potrze­ba cza­su, ale umów­my się, że 20 lat to wystar­czy — ja w nowym MiM‐ie wola­ła­bym już nowe podej­ście.
dro: Mam nadzie­ję, że ta pre­mie­ra to nie będzie pre­mie­ra z powro­tem do korze­nia w naj­gor­szym tego sło­wa zna­cze­niu.

Dobra idąc dalej – Bat­tle­tech. Gra­łem za dzie­cia­ka, nie zain­te­re­so­wał mnie zbyt­nio.
nfg: ja nie mia­łam doświad­czeń żad­nych.
dro: piew­sza gra z w mia­rę faj­ny­mi figur­ka­mi, ale sama roz­gryw­ka to — z tego co pamię­tam -pole­ga­ła na zaczer­nia­niu HP‐ków robo­tów na ogrom­nych arku­szach papie­ru po tym, jak zosta­ły one tra­fio­ne. Cał­ko­wi­cie nie dla mnie.
nfg: No to dalej.

dro: Wpis Alma­na­cho­wy, chy­ba moż­na by go tak było nazwać. O Nie­wi­dzial­no­ści — Cza­row­ni­ka Dama­ze­go. Jak ci się to podo­ba­ło? Jestem cie­kaw, bo masz w mia­rę nowo­cze­sne podej­ście.
nfg: lanie wody.
dro: Ano zga­dzam się, dzi­siaj to już takie kle­pa­nie o niczym, ale jak pamię­tam dla nas to się czy­ta­ło świet­nie. Szcze­gól­nie jak była taka posu­cha na wszyst­ko. To bar­dziej opo­wia­da­nie niż mate­riał do gry.
nfg: moż­na by go ści­snąć do 1 stro­ny, w zasa­dzie nic mi nie daje pocho­dze­nie czy wyja­śnie­nie cza­ru.
dro: Szcze­gól­nie że dora­bia­li oni filo­zo­fię do cza­ru z AD&D, gdzie zaklę­cia uży­wa się bar­dziej tak­tycz­nie, niż tak jak tutaj zosta­ło to przed­sta­wio­ne jako taki filo­zo­ficz­ny trak­tat.
nfg: no i z jed­nej stro­ny mamy, że nie moż­na kogoś ata­ko­wać pod wpły­wem cza­ru, a zaraz że dzię­ki nie­mu moż­na pod­szczy­py­wać pan­ny w łaź­ni i to takie faj­ne. Nie­spój­ne i szko­dli­we, obe­lży­we.
dro: pra­wie jak z powie­ścia Jac­ka Van­cea, ale tam przy­naj­mniej było by to w kon­tek­ście ;D
dro: Ale podo­ba­ły mi się wtrą­ce­nia, z któ­rych moż­na było wywnio­sko­wać inne zasto­so­wa­nie tego zaklę­cia, jak na przy­kład do zło­dziej­skich wypa­dów, ale czte­ry stro­ny to zde­cy­do­wa­nie za dużo, mogli­by na nich zmie­ścić jakieś 3 dodat­ko­we pro­fe­sje do KC.
nfg: tu jest mnó­stwo enu­me­ra­cji, któ­re wyglą­da­ją, jak­by ktoś panicz­nie chciał zapeł­nić jak naj­wię­cej miej­sca.
dro: jak wspo­mi­na­łem wcze­śniej — brak jakie­go­kol­wiek odnie­sie­nia i cał­ko­wi­ty brak poję­cia na temat tego jak wyglą­da hob­by albo jak wyglą­da ono w rze­czy­wi­sto­ści. Może dla­te­go ten tekst już nigdy nie wró­cił na łamy MiM‐a?
nfg: nie­zbyt mi się podo­ba­ły te waria­cje i skut­ki ubocz­ne, że w efek­cie cza­ru możesz mieć kolo­ro­we wło­sy czy skó­rę przez kil­ka tygo­dni. Tu by się przy­da­ło, co z tym robić, jak to wyko­rzy­stać czy coś.
dro: te kolo­ry i dzi­wac­twa przy­po­mi­na­ją mi War­ham­me­ra i jego tabe­le muta­cji.
nfg: inspi­ra­cja myślisz?
dro: Zapew­ne. Ale rów­nież ta dzi­ka fascy­na­cja z k100 i tra­fie­nia­mi kry­tycz­ny­mi, gdzie efekt nastę­pu­ję jedy­nie w prze­dzia­le 97 – 100 albo dez­in­te­gra­cja, jeże­li rzu­cisz 20 na k20. Dzi­siaj to wyda­je się śmiesz­ne. I faj­nie by było dowie­dzieć się czy był ten tekst o cza­rach tek­stem pol­skim czy też tłu­ma­czo­nym.
nfg: hm, tu autor tłu­ma­czy nazwy z dede­ków jed­nak
dro: wspo­mi­na, że opie­rał się na AD&D, ale efek­ty nez bene­fi­tów mecha­nicz­nych to bar­dziej dome­na War­ham­me­ra wyda­je mi się. W AD&D wszyst­ko mia­ło plu­sy lub minu­sy. Na przy­kład te wszyst­kie efek­ty z kolo­ra­mi mia­ły­by one jakąś mecha­nicz­ną regu­łę do nich przy­wią­za­ną, nie zrzu­ca­no­by tego na MG.
nfg: ale też wytro­pie­nie tego może być trud­ne.
dro: z tym się zgo­dzę, to po pro­stu moje odczu­cia, war­ham­mer był o wie­le dzi­wacz­niej­szy niż AD&D.

nfg: KaCe­ty?
dro: jasne. Naresz­cie zasa­dy two­rze­nia posta­ci! Wyglą­da to tro­chę jak for­mu­larz podat­ko­wy z loso­wy­mi rzu­ta­mi.
nfg: też cze­ka­łeś? ja cze­ka­łam i, jak wyni­ka z wstęp­nia­ka, nie tyl­ko my.
dro: ja cze­ka­łem, two­rzy­łem posta­cie przed tym, ale u mnie rzu­ca­ło się K1000 na sta­ty­sty­ki.
nfg: ???
dro: nie mia­łem poję­cia o raso­wych bonu­sach czy też o mody­fi­ka­to­rach, bo nie mie­li­śmy zasad two­rze­nia posta­ci a sta­ty­sty­ki były trzy cyfro­we. Dla­te­go k1000.
nfg: pró­bo­wa­łam zro­bić postać, te rzu­ty i prze­pi­sy­wa­nie rubry­czek jest mozol­ne. Wymię­kłam na odpor­no­ściach: 1/10 mądro­ści + 1/10 inte­li­gen­cji +1/20 żywot­no­ści na tyl­ko pierw­szą (z dzie­się­ciu!).
dro: Oczy­wi­ście, ale od razu widać trosz­kę mar­ty­ro­lo­gii w pierw­szym para­gra­fie, gdzie MG są ostrze­ga­ni, że alter­na­tyw­ne zasa­dy two­rze­nia posta­ci zawar­te na koń­cu arty­ku­łu pro­wa­dzą do ponad­prze­cięt­nych posta­ci! A tego nikt nie lubi.
nfg: nie ode­bra­łam tego jako mar­ty­ro­lo­gii?
dro: ten syn­drom mrocz­ne­go śre­dnio­wie­cza, tak hołu­bio­ny przy War­ham­me­rze w „Por­ta­lu” i Jesien­nej gawę­dzie. Nie zda­wa­łem sobie spra­wy, że miał on zaczą­tek w czwar­tym nume­rze MiM‐a.
nfg: Bar­dzo mi się tutaj podo­ba­ły przy­kła­dy pod każ­dym eta­pem. Że są. Bar­dzo poma­ga­ły w rozu­mie­niu mniej jasnych frag­men­tów.
dro: Ale na przy­kład dzi­siaj to zamiast naj­pierw rzu­cać na pocho­dze­nie, bo chce się grać ryce­rzem z wyż­szych sfer, po pro­stu pozwo­li­ło­by się dane­mu czło­wie­ko­wi na bycie szlach­ci­cem i po kło­po­cie.
nfg: a tu się pozwa­la na rzut w innej kolej­no­ści, żebyś mógł wybrać dru­gą naj­lep­szą opcję.
dro: tutaj cały czas mamy nie­wol­ni­cze odda­nie kost­kom oraz rzu­tom. Prze­cież nic nie stoi na prze­szko­dzie stwo­rze­niu czter­dzie­stu posta­ci aż wresz­cie dosta­nie się to pocho­dze­nie ze szlach­ty. Tyl­ko tra­ci się na to czas. A co do posta­ci lep­szych niż prze­cięt­ne — to pew­nie nale­cia­łość z AD&D, gdzie pra­wie każ­dy star­to­wał jako Boha­ter przez duże B, ponie­waż rzu­ca­ło się albo dwa razy, albo czte­re­ma kość­mi i odrzu­ca­ło naj­niż­szy wynik. A ta wizja Gyga­xa bar­dzo ludziom nie odpo­wia­da­ła. Dzi­siaj by też nazy­wa­li te posta­cie prze­pa­ko­wa­ny­mi.
nfg: powiem ci, że rzu­ci­łam te cechy, wybra­łam pro­fe­sję i rasę, usta­li­łam kla­sę spo­łecz­ną, wylo­so­wa­łam zawo­dy — a mia­łam poczu­cie, że te wybo­ry jakieś nie­cie­ka­we są, że nie dowia­du­ję się o posta­ci cze­goś nowe­go, cie­ka­we­go. A wylo­so­wa­łam aż 5 zawo­dów. Mam wra­że­nie, że tam wszyst­kie­go było za dużo: 10 odpor­no­ści, dużo ras, dużo zawo­dów, dużo pro­fe­sji, dużo cech.
dro: Dla mnie naj­faj­niej­sza spra­wą jest miej­sce uro­dze­nia, któ­re wno­si wię­cej infor­ma­cji o świe­cie Krysz­ta­łów cza­su. ja jestem zwo­len­ni­kiem bar­dzo pobież­nych opi­sów miejsc i te wyda­ją mi się dosko­na­łe. Zosta­wia­ją bar­dzo wie­le pola wyobraź­ni, aby wypeł­ni­ła deta­le.
nfg: ja zna­la­złam też cie­ka­wą rzecz, s. 11 na samym dole: sta­tus spo­łecz­ny po zamąż­pój­ściu się zmie­nia i sta­je się śred­nią mał­żon­ków. Czy­li co, jesteś z eli­ty i jak sobie weź­miesz chło­pa za męża to spa­dasz? Bra­ko­wa­ło mi tu jakie­goś wyja­śnie­nia fabu­lar­ne­go. To suge­ru­je kasto­wość moc­ną w świe­cie, ale nie jest to powie­dzia­ne wprost.
dro: mnie okrom­nie mier­zi­ły Ułom­no­ści, jakaś dziw­na nale­cia­łość z GURPS‐a, ale bez żad­nych bene­fi­tów.
nfg: Ułom­no­ści i zdol­no­ści nad­na­tu­ral­ne — kto chciał­by grać zoo­fi­lem? — ale faj­ne to, że to wpływ bogów. Co wzmac­nia temat gry.
dro: to chy­ba kolej­ny mecha­nizm dla MG, żeby drę­czyć gra­czy. Szcze­rze, prze­cież jak­by wypadł Debil, to po co nawet grać taką posta­cią?
nfg: ach no i jak dosta­niesz ułom­ność, to musisz spraw­dzić, czy dosta­niesz kolej­ną — WTF?
dro: albo arcy­ułom­ność, gdzie mie­sza się kil­ka innych. Dla super efek­tu.
nfg: rze­czy­wi­ście super.
dro: ponow­nie dzi­wacz­ny rzut kry­tycz­ny. Moż­na by się przy­cze­pić do tego, że homo­sek­su­alizm i bisek­su­alizm to ułom­no­ści. Wycho­dzi na to, że Orchia to bar­dzo kon­ser­wa­tyw­na kra­ina. Pra­wie jak nasz kato­lic­ki kraj w tam­tych cza­sach. No i dalej zdol­no­ści nad­na­tu­ral­ne trud­niej jest dostać niż ułom­ność, a prze­cież to świat magii. Dla­cze­go nie ma upraw­nie­nia?
nfg: rów­no­uma­gicz­nie­nia:)
dro: Ja nigdy nie rozu­mia­łem tabel wzro­stu i wagi. po co to komu? co do cen­ty­me­tra?
nfg: waga jest bar­dzo waż­na. im jesteś grub­szy, tym masz więk­szą silę fizycz­ną (SF) — to pra­wie ma sens. każ­dy cen­ty­metr to punk­cik 🙂
dro: ech, ok to w sumie dwie kolej­ne tabe­le, co w ich natło­ku nie robi tak wiel­kiej róż­ni­cy. Dalej mamy współ­czyn­ni­ki pod­sta­wo­we, trosz­kę mate­ma­ty­ki, obli­cza­nie odpor­no­ści i pra­wie mamy już nasza postać, pozo­sta­ją tyl­ko zawo­dy.
nfg: no to co powiesz o cechach róż­nych wg rasy i płci?
dro: co do tych cech, to kolej­ny spa­dek po sta­rych grach. Nie pamię­tam już, czy tak było w ADnD, bo w DnD to raczej nie. Ale skądś się to wzię­ło i potem prze­śla­do­wa­ło nas przez lata.
nfg: nawet przy oka­zji DND Next był taki pomysł.
dro: kolej­ny mit o słab­szych i mniej­szych, deli­kat­nych kobiet­kach (oczy­wi­ście jeże­li nie jesteś pół­ol­brzym­ką)
nfg: i mniej inte­li­gent­nych rep­ti­lion­kach
dro: oczy­wi­ście sta­re memy giną bar­dzo powo­li, szcze­gól­nie jak masz bar­dzo wokal­ną mniej­szość, któ­ra sta­ra się prze­pchnąć wła­sną mito­lo­gię i swo­ją wer­sję świa­ta oraz histo­rii. Pamię­tam, że czy­ta­łem gdzieś, że ktoś nie miał kobiet gla­dia­to­rów w swo­jej grze RPG, bo ich nie było w histo­rii. Trzy sekun­dy w google pod­wa­ży­ły tę tezę, ale widać, że ludzie chcą wie­rzyć w to, w co chcą wie­rzyć.
nfg: to w ogó­le zabaw­ne, bo prze­li­cza i mody­fi­ku­je się te cechy tyle razy, że ta róż­ni­ca 10 punk­tów nie powin­na mieć zna­cze­nia.
dro: 10 punk­tów nie ma zna­cze­nia, jeże­li rzu­ca się k100 albo nawet kością pro­cen­to­wą. Dla mnie kość pro­cen­to­wa i nawet k20 to taki rzut nija­ki, bo nie masz praw­do­po­do­bień­stwa, że jeśli masz zdol­ność na 75, to będziesz odno­sić suk­ces 75% razy. Zawsze mnie to mier­zi­ło w K20 pod­czas wal­ki, nie­waż­ne jak wyso­kie są two­je sta­ty­sty­ki, to rzu­ca­jąc jedy­nie jed­ną kością, strze­lasz sobie w sto­pę.
nfg: swo­ją dro­gą — lista zawo­dów tutaj jest strasz­nie nud­na.
dro: ano. Ale tak to bywa jak rzu­casz k1000 na coś.
nfg: i to tro­chę tak, że ten zawód daje spe­cjal­ną zdol­ność uży­tecz­ną w jakiejś bar­dzo wyspe­cja­li­zo­wa­nej sytu­acji.
dro: tak, albo i bonus, któ­ry tak na praw­dę nicze­go nie zmie­nia. Ale rzut okiem na te zawo­dy to też faj­na spra­wa, bo prze­świ­tu­ją tam wia­do­mo­ści o samym świe­cie. Np. staj­nie dla pega­zów.
nfg: prze­świ­tu­ją — ja wolę bar­dziej skon­den­so­wa­ną for­mę.
dro: w tam­tych cza­sach to ludzie chy­ba czy­ta­li te listy raz po raz z zapar­tym tchem.

nfg: Przy­go­da! Wita nas jak zwy­kle infor­ma­cja, że to mate­riał „tyl­ko dla MG”.
dro: Cał­ko­wi­cie nie­czy­tel­ne mapy. Jak wspo­mnia­łaś, peł­ne rów­no­upraw­nie­nie: w kopal­niach pano­wie i panie pra­cu­ją razem.
nfg: to mnie dość zasko­czy­ło.
dro: faj­nie też, że we wpro­wa­dze­niu auto­rzy dają przy­kła­dy zahacz­ki i sami śmie­ją się z kla­sycz­ne­go podej­ścia z karcz­mą i zada­niem.
nfg: tak, też mnie to bawi­ło — ale w kon­tek­ście „mia­sta awan­tur­ni­ków” w Ostro­gro­dzie to jest sen­sow­ne. Ja nie lubię tego „powstrzy­maj ich, żeby jesz­cze nie szli do kopal­ni”, „daj im do zro­zu­mie­nia” itd.
dro: Mnie podo­ba się moc­no, że jest to tak jak­by pri­mer to eks­plo­ra­cji pod­zie­mi. Jest mowa o wszyst­kim: świe­tle, zawa­łach, nie­bez­pie­czeń­stwach i tym, co moż­na spo­tkać pod zie­mią. Pol­scy gra­cze nie mie­li punk­tu odnie­sie­nia, szcze­gól­ni ci, któ­rzy grać uczy­li się na MiM‐ie i nie wie­dzie­li intu­icyj­nie jak się eks­plo­ru­je pod­zie­mia. Dla mnie jest to trosz­kę zbyt luź­na przy­go­da, może być dość nud­na, bo kory­ta­rzy masa i kopal­nia ma trzy pozio­my, a jedy­nie jed­na masz­ka­ra go zamiesz­ku­je.
nfg: ja z kolei lubię ten war­ham­me­ro­wy feel małych mia­ste­czek i tajem­ni­cy.
dro: bo to cał­ko­wi­cie przy­go­da do War­ham­me­ra była, tyl­ko prze­ro­bio­na na KC. No i przy­kła­dy bra­ne są od naj­lep­szych tego gatun­ku — Gyga­xa i Keep on Bor­der­lands, gdzie rów­nież mamy małą osa­dę i doli­nę peł­ną jaskiń i tajem­nic.
nfg: mi odpo­wia­da ta pre­tek­sto­wość pod­zie­mi, jako zahacz­ka do inte­rak­cji z ludź­mi — tak two­rzy­łam swo­je pierw­sze sce­na­riu­sze.
dro: i tak się wycho­wu­je dobrych MG oraz gra­czy. Dajesz im jakąś loka­cję, kil­ka enco­un­te­rów, kil­ku NPC i two­rzysz napię­cie oraz mapę rela­cji mię­dzy gra­cza­mi a NPC‐ami, a gra­cze ją eks­plo­ru­ją. I jesz­cze lepiej, jeże­li nie są cał­ko­wi­cie obcy jako dru­ży­na, któ­ra przy­by­wa aby napra­wić pro­ble­my, jeże­li mogą się iden­ty­fi­ko­wać z posta­cia­mi w mia­stecz­ku. Nie wiem, może moż­na by było wyko­rzy­stać do tego te wszyst­kie zawo­dy, żeby było o czym gadać z NPCa­mi na począt­ku i nawią­zać jakąś więź.
nfg: och i też iry­tu­je mnie to zacho­wy­wa­nie sta­tus quo — tyle cza­su nikt się wio­ską nie inte­re­so­wał, a jak posta­cie gra­czy spró­bu­ją się kopal­nią zain­te­re­so­wać, to zaraz Katan sobie o podat­kach przy­po­mni. Ja to zakoń­cze­nie tez odbie­ram jako uczą­ce MG blo­ko­wa­nia gra­czy. Cze­mu wte­dy nie moż­na było powie­dzieć „nie o tym jest kam­pa­nia”? Albo zasu­ge­ro­wać, że to mogła­by być cie­ka­wa sytu­acja: spo­tka­nie z ludź­mi od Kata­na.
dro: mnie wyda­je się to bar­dziej jako zakoń­cze­nie kla­sycz­nej epi­zo­dycz­nej przy­go­dy, gdzie coś koń­czy­my na sesji‐dwóch i rusza­my podró­żo­wać dalej, do kolej­ne­go pro­ble­mu. A nie ucze­nie ludzi jak budo­wać kam­pa­nie od pod­staw, jak spra­wić, że gdzieś na swej dro­dze posta­cie gra­czy spo­tka­ją kogoś, kogo pozna­li w tej wio­sce.

nfg: na koniec zosta­ły nam rela­cje z kon­wen­tów.
dro: Sze­da­ria­da — dziś się już chy­ba nie odby­wa. 100 uczest­ni­ków w ‘93 roku — recen­zent wspo­mi­na że to cał­kiem pokaź­na licz­ba.
nfg: ostat­nia się odby­ła w 2002, a w 2013 wspo­min­ko­wa.
dro: plu­sem punkt kse­ro z pod­ręcz­ni­ka­mi godo­wy­mi do powie­le­nia!
nfg: i kon­kurs!
dro: o i to rela­cja kobie­ty! chy­ba że jest tam lite­rów­ka. Oko­ło 20 popro­wa­dzo­nych gier, tak­że autor­ki! A Orkon to już wte­dy była LARP‐owa insty­tu­cja. Nie­ste­ty nigdy nie uczest­ni­czy­łem, więc nie wiem.
nfg: o Orko­nach sły­sza­łam mnó­stwo rze­czy, nigdy nie byłam. 100 osób na tych pierw­szych kon­wen­tach to dużo?
dro: wyda­je mi się że tak. Nasz klub miał jakieś 20 osób
nfg: ach, z cie­ka­wo­stek orko­no­wych jest tu opi­sa­na mecha­ni­ka pasków.
dro: to musia­ło pomóc innym w orga­ni­zo­wa­niu wła­snych gier tere­no­wych.
nfg: ja lubię takie zapi­sy z gier, stresz­cze­nia, bo się prze­bi­ja z nich, jak się wów­czas gra­ło

nfg: Myślę sobie: tu nie ma za dużo w tym nume­rze? Co ty sądzisz?
dro: KC zaj­mu­ją masyw­ne 16 stron, ale wycho­dzi ze wstęp­nia­ka, ze ludzie się zasad doma­ga­li.
nfg: nic mnie to nie dzi­wi. KaCe­ty i przy­go­da.
dro: przy­go­da jest cał­kiem cał­kiem, przy­da­ło­by się w niej wię­cej pomoc­nych uwag dla począt­ku­ją­cych, ale da się prze­bo­leć. Bat­tle­tech to dla bra­ci fabu­lar­nej dzi­siaj żad­na nowi­na, ale w tam­tych cza­sach to była pew­na rewo­lu­cja.
nfg: mi się podo­ba­ło spoj­rze­nie dwóch osób. Pod­ja­ra­nej i scep­tycz­nej, roz­waż­nej.
dro: tak, zga­dzam się — dwu­gło­sy są zawsze faj­ne, szcze­gól­nie jeże­li nie zga­dza­ją się ze sobą cał­ko­wi­cie. I listy Szyn­dle­ra też są faj­ną spra­wą i ta jego otwar­tość na tele­fo­no­wa­nie po kla­ry­fi­ka­cję zasad.

— —  — –

Jeśli masz wspo­mnie­nia z tam­te­go cza­su i nume­ru i chcesz się podzie­lić — pisz!. Nie uda­ło nam się zna­leźć źró­dła przy­go­dy Nie­pro­szo­ny Gość, chęt­nie dowiem się, jak wyglą­da­ły kon­sul­ta­cje tele­fo­nicz­ne na temat KC, moż­li­we, że coś prze­oczy­li­śmy lub prze­kła­ma­li­śmy. Będę wdzięcz­na za wspo­min­ki i spro­sto­wa­nia.

Komentarze: 26

Komentarze są wyłączone.

Sfe­ra wyda­ła pierw­sze trzy nume­ry MiM (albo pierw­sze dwa, potem prze­jął MAG — nie chce mi się iść do pół­ki spraw­dzić ;)).

Gdzieś widzia­łem infor­ma­cję, że — jak to zauwa­żył Droz­dal — „Nie­pro­szo­ny gość” (a tak­że „Demo­nicz­na hor­da”) to były prze­rób­ki zachod­nich sce­na­riu­szy, ale nie mogę tego teraz zna­leźć (ska­ny tytu­łów i ilu­stra­cji).

Jak dosta­łem ten numer, to loso­wa­łem i loso­wa­łem posta­cie. I loso­wa­łem. I loso­wa­łem. I tak przez tydzień 😉
I boha­ter­ki też loso­wa­łem 🙂
Co do przy­go­dy — Ter­ror in the Dark­ness, 108 numer Whi­te Dwar­fa. Autor to Carl Sar­gent, a rysun­ki zro­bił Kevin Wal­ker. Jest to kolej­ne mie­sza­nie świa­tów WH i WH40K, gdyż prze­ciw­ni­kiem jest Ambul, stwór kosmicz­ny 😉

Cięż­ko się to czy­ta, lep­sze były poprzed­nie czę­ści cyklu w for­mie zre­da­go­wa­nych prze­my­śleń a nie, jak tutaj, luź­nej gad­ki.

Szcze­rze, prze­cież jak­by wypadł Debil, to po co nawet grać taką posta­cią?” — lucek grał: http://​www​.geeko​zaur​.pl/​g​r​y​/​3​0​-​d​n​i​-​z​-​k​r​y​s​z​t​a​l​a​m​i​-​c​z​a​su/

To, że sta­ty­sty­ki kobiet i męż­czyzn w KC się róż­ni­ły to faj­na cecha tego sys­te­mu. Prze­cież męż­czyź­ni róż­nią się od kobiet. Cho­ciaż u ludzi Szyn­dler mógł dać jakiś bonus do Mądro­ści dla kobiet zamiast wszyst­ko na Pre­zen­cję.
W sys­te­mach, w któ­rych budu­je się postać z punk­tów, nie ma to zazwy­czaj sen­su, bo i tak moż­na sobie zwięk­szyć cechę według swo­ich upodo­bań (choć i tak nigdy nie gra­łem z kobie­tą, któ­ra mia­ła by postać „bar­dziej męską” niż jej kole­dzy.

Szko­da, że nie zre­da­go­wa­łaś tego w ogó­le. Bar­dzo cięż­ko się czy­ta, nie prze­brną­łem przez całość, cho­ciaż się sta­ra­łem. Tro­chę TL;DR

Bar­dzo cięż­ko mi się to się czy­ta­ło, w pew­nym momen­cie już ska­ka­łem mie­dzy aka­pi­ta­mi. Już bar­dzo dłu­ga część o samej okład­ce była męczą­ca.

Doczy­ta­łem do koń­ca, ale już pod koniec prze­wi­ja­jąc ekran. Nie cho­dzi tyl­ko o redak­cję, po pro­stu za bar­dzo to aneg­do­tycz­ne, przez co też bar­dziej pobież­ne, mimo tego, że tak dłu­gie.

Ja np. lubi­łem zawo­dy czy wady KC i nadal nie mam nic prze­ciw­ko loso­wa­niu ich i w ogó­le cech, nato­miast nie prze­pa­dam za budo­wa­niem posta­ci poprzez wybo­ry. Co praw­da debi­lem nigdy nie gra­łem, ale to tro­chę tak jak rzu­cić 3 na 3k6 na INT, a to już się zda­rza­ło.

@„jest spo­ro o cenach, (…) też o infla­cji.”

Nie o infla­cję chy­ba tu cho­dzi­ło, a o cwa­niac­two kio­ska­rzy, któ­rzy naj­wy­raź­niej lubi­li zawy­żać cenę, zaś dru­ko­wa­nie ceny na okład­ce mia­ło ukró­cić ten pro­ce­der. JR (Rodek?) pisze, że wcze­śniej­sze nume­ry były sprze­da­wa­ne po róż­nych cenach — od 25 tys. do 35 tys. Ten numer kosz­to­wał 25 tys., więc te wyż­sze ceny z infla­cji z pew­no­ścią nie wyni­ka­ły. Info o wyż­szych cenach to z pew­no­ścią info od czy­tel­ni­ków.

Z tego co zdą­ży­łem zauwa­żyć, to zga­dza­li­ście się nie­mal w każ­dej kwe­stii, zatem wasza roz­mo­wa była jed­no­stron­na i jed­no­myśl­na a szko­da, że nie było w niej jakie­goś ex mega fana KC, bo może usły­sze­li­by­śmy jakieś kontr­ar­gu­men­ty.
Sam zali­cza­łem się do tych osób, któ­re czer­pa­ły wiel­ką fraj­dę z same­go two­rze­nia posta­ci .To nic inne­go jak gene­ra­tor, gdzie wszyst­kie ele­men­ty są ran­do­mo­we i nigdy nie będziesz wiedział/a co wyj­dzie na fina­le.

Argu­ment o kasto­wo­ści spo­łe­czeń­stwa bar­dzo tra­fio­ny.
Ułom­no­ści i zdol­no­ści suge­ru­ją że bogo­wie mają ogrom­ny wpływ na życie ludzi. Musi tak być, bo mają prze­cież pół­bo­gów, zabi­cie kapła­na to może być klą­twa itd. Co zaś do nie­któ­rych ułom­no­ści to owszem, wie­je kościo­łem z tam­tych cza­sów.
Wzrost i waga, mają zna­cze­nie, zresz­tą dobrze to wie­dzieć co do cen­ty­me­tra gdyż porów­nu­je­my to do sie­bie. Ja mam 180cm wzro­stu to jeśli moja postać jest tego same­go wzro­stu to łatwiej mi jest to sobie wyobra­zić. Mam 92 kg wagi, zatem mam nad­wa­gę 12kg, o tyle więk­szą ŻYW i SF ale ZR i SZ mniej­sza o 6 pkt. To zna­czy że muszę się odchu­dzić aby nie być tak sil­ny 😉
Odpor­no­ści to zawsze był pro­blem, na szczę­ście powsta­ła cała masa gene­ra­to­rów postaci/npc/bestii, że nie trze­ba sobie tym zaprzą­tać gło­wy.
np taki: http://​www​.krysz​ta​ly​cza​su​.pl/​d​o​w​n​l​o​a​d​/​g​e​n​e​r​a​t​o​r​2​/​i​n​d​e​x​.​htm

Zawo­dy rów­nież są przy­dat­ne w roz­gryw­ce. Jeśli wylo­su­jesz podwój­nie kowa­la to masz bonus siły 40 +2k10 a to jest spo­ro. Poza tym posia­da­nie zawo­du ma zna­cze­nie fabu­lar­ne, chcesz uda­wać hodow­ce to musisz się na tym znać ina­czej wśród innych hodow­ców zosta­niesz szyb­ko zde­ma­sko­wa­ny. Dla mnie zawo­dy były zawsze cie­ka­we i sta­ra­łem się wpla­tać je w sesje i dawać gra­czom moż­li­wość ich wyko­rzy­sta­nia.

Ja aku­rat róż­nic atry­bu­tów w przy­pad­ku płci będę bro­nić.

Pri­mo — aku­rat jeśli cho­dzi o siłę czy budo­wę to róż­ni­ce — w przy­pad­ku ludzi — są, a jeśli cho­dzi o inte­li­gen­cję, to zda­je się, że kobie­ty mia­ły albo podob­ną albo wyż­szą. Moż­na pytać „po co”, ale to spój­ne z cha­rak­te­rem sys­te­mu któ­ry sta­rał się wszyst­ko roz­pi­sać w jak naj­więk­szych szcze­gó­łach i roz­dziel­czo­ści.

Nato­miast sam roz­kład tych róż­nić, jeśli robił cokol­wiek — to wła­śnie poka­zy­wał, że kobie­ta może być rów­nie dobrym wojow­ni­kiem itp. jak facet — bo jak słusz­nie zauwa­ży­li­ście, te 10 punk­tów, w połą­cze­niu z ele­men­tem loso­wym i bonu­sa­mi pro­fe­syj­ny­mi (a do tego jesz­cze raso­wy­mi), to jest napraw­dę tyle co nic.

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.