Archiwum kategorii:Bez kategorii

Romans, walka i tworzenie gier. Nagranie

Sie­dzę sobie na Twór­cach gier fabu­lar­nych, a wcze­śniej na Two­rze­niu, czy­tam i słu­cham kolej­nych lud­ków i lud­kiń (pol­skich i zagra­nicz­nych), któ­rzy led­wo zaczę­li grać, a już chcą stwo­rzyć swo­ją pierw­szą grę. No i faj­nie, ludzie mają entu­zjazm, mają pasję, chcą two­rzyć, wymy­śla­ją nowe rze­czy. Nie­ste­ty z mło­do­ścią wią­że się nie tyl­ko entu­zjazm, ale tak­że brak doświad­cze­nia — i ludzie wymy­śla­ją koło na nowo.

W odpo­wie­dzi na to dzie­lę się wie­dzą. Komen­tu­ję szki­ce gier i zada­ję te same pyta­nia:

  • O czym jest two­ja gra?
  • Co robią w niej posta­cie?
  • Co robią w niej gra­cze?

Wymie­ni­łam nastę­pu­ją­ce gry:

To nagra­nie powsta­ło z ini­cja­ty­wy Krzysz­to­fa Cichec­kie­go z Mądro­ści Mistrza Gry i to on wła­śnie zada­je pyta­nia, któ­re uła­twia­ją mi przed­sta­wie­nie mecha­nik i teo­re­tycz­nych kon­cep­tów w spo­sób zro­zu­mia­ły i zabaw­ny. Dzię­ku­ję!

Proudest moment — #RPGaDay

3 August

I don’t usu­al­ly think abo­ut my cha­rac­ters accom­pli­sh­ments, but when I do it’s not some­thing they sho­uld be pro­ud of.

We play­ed a 2‐player fre­eform game cal­led „Adven­tu­rers on Holi­days”, which began as few sce­nes what do adven­tu­rers betwe­en mis­sions do. It featu­red Katri­na, a figh­ter (main cha­rac­ter), her adven­tu­rer gro­up: Magi­cian (a magic user), Ass­fuck (a thief) and Star­dust (half‐elf ran­ger [we looked for most cli­ché elvish name]).

The gro­up stay­ed in the lit­tle town, waiting for Katri­na to heal pro­per­ly (after last enco­un­ter with kobolds). The town was dull, long sto­ry short they deci­ded to visit the bro­thel in the old mill.

Fun fun fun!

Oce­an of alko­hol!
Thre­eso­me! Katri­na, some ran­dom hand­so­me guy and the Magi­cian — with help of some spells (like Magi­cal Fin­gers).
Fights in a cage! Katri­na, total­ly wasted, aga­inst a boar.

Thrill of win­ning!

It was until later when the par­ty was going back home sin­ging, and sud­den­ly they found she’s ble­eding.

#RPGa­Day

Zeszłorocznie

PicMonkey Collage2

Po raz pierw­szy zagra­łam w 2014 roku.

 

 

PicMonkey Collage1

Spraw­dzo­ne, gra­ne ponow­nie

 

Pod­su­mo­wa­nie:
Zagra­łam w 23 róż­ne erpe­gi, z cze­go pozna­łam 12 nowych. Odkry­cie roku: Torch­be­arer. Autor roku: Vin­cent Baker. Trau­ma roku: Cat Joh­na Wic­ka pod­czas Gra­my!.

  1. Action Castle
  2. Apo­ca­lypse World x5
  3. Bac­cha­na­lia
  4. Bliss Sta­ge x4
  5. Cat
  6. City of Petra
  7. Dogs in the Viney­ard (Psy w win­ni­cy) x11
  8. Doll
  9. Ear­th­dawn 3ed.
  10. InSpec­tres
  11. Into the Odd
  12. Micro­scope
  13. Mon­ster­he­arts
  14. Mur­de­rous Ghosts x8
  15. Nano­world
  16. Pri­me­time Adven­tu­res
  17. S/lay w/Me x5
  18. Saga of the Ice­lan­ders
  19. Sun­de­red Land: Cara­van Guards
  20. Torch­be­arer x6
  21. Urban Sha­dows
  22. Valiant Girls
  23. Whi­te­Bo­oks (play­test, eng)

 

#51in15

…czy­li wyzwa­nie na nowy rok.

Wszyst­kim, któ­rzy lubią gry, oraz wan­na­be game desi­gne­rom pro­po­nu­ję udział w zaba­wie  i wyzwa­niu zara­zem zagra­nia 51 gier w 2015 roku. Zało­że­nia wyzwa­nia:

Over the cour­se of 2015, I intend to play 51 dif­fe­rent table­top games. Some of the­se shall be role­play­ing games. Some shall be card games. Some may be board­ga­mes. I suspect even one or two will be war­ga­mes. Some will be new to me. Some will be new this year. Quite a few will pro­ba­bly still be some­whe­re in the design pro­cess. Some will be old. And some I will have play­ed a tho­usand times befo­re. But I will only count each one once, no mat­ter how many times I play it over the cour­se of the year. So the­re will be a varie­ty of them.

Czy­li wli­cza­ją się gry „sto­li­ko­we”, ale nie kom­pu­te­ro­we. Liczą się erpe­gi, kar­cian­ki, plan­szów­ki, gry nowe i sta­re (i te, co jesz­cze nie wyszły). Waż­ne: każ­dy tytuł liczy się osob­no.

Wyzwa­nie jest zga­mi­fi­ko­wa­ne, moż­na uzy­skać bad­ge w ramach achie­vmen­tu. Jeśli 51 tytu­łów to za mało, spró­buj­cie nastu­kać 30 gier krót­szych niż 30 minut, 45 napi­sa­nych przez kobie­ty albo 5 w wię­cej niż 5 osób. Albo 2015 gier. Haha!

FATE: Ms. Male Character

+Geof­frey McVey o posta­ciach kobie­cych w grach:

Nie komen­to­wa­łem ostat­nie­go odcin­ka Tro­pes vs. Women in Video Games (Ms. Male Cha­rac­ter), ale pod­czas jed­nej z roz­mów z +Dym­ph­na C. ude­rzy­ło mnie, że jest dobry spo­sób, jak wyja­śnić to erpe­gow­com.

Wyobraź sobie, że two­rzysz postać do FATE.

Jeśli two­ja postać jest płci męskiej, wybierz Kon­cep­cję posta­ci, a póź­niej trzy Aspek­ty, żeby dookre­ślić, kim jesteś. Masz tu cał­ko­wi­tą dowol­ność.

Jeśli two­ja postać jest płci żeń­skiej, two­ja Kon­cep­cja to „Kobie­ta”. Co naj­mniej jeden z two­ich Aspek­tów musi być zwią­za­ny z two­im wyglą­dem, dru­gi okre­ślać two­ją rela­cję z męską posta­cią. Ostat­ni będzie okre­śla­ją­cą cię cechą.

Jeśli two­rzysz posta­cie kobie­ce, prze­ska­nuj je powyż­szym testem. Jeśli postać kobie­ca jest opi­sy­wal­na w powyż­szy spo­sób, to brak­nie jej głę­bi i mała szan­sa, że zosta­nie zapa­mię­ta­na — a mało któ­ry Mistrz Gry (czy Mistrzy­ni Gry) chce, żeby jego NPC‐e byli dwu­wy­mia­ro­wi. O two­rze­niu kobie­cych posta­ci pisa­łam też tutaj, a 50 przy­kła­do­wych moż­na zna­leźć tu.

[Dzię­ku­ję Geoffrey’owi McVey za zgo­dę na prze­tłu­ma­cze­nie tego tek­stu].

Ninja Burger

Ninja BurgerDostar­cza­my bur­ge­ry w 30 minut, w prze­ciw­nym razie popeł­nia­my sep­pu­ku” — zajaw­ka do gry zachę­ci­ła mnie do gry z obcy­mi mi ludź­mi przez Team­spe­aka w grę o pięk­nym tytu­le: Nin­ja Bur­ger (popu­lar­ne prze­ko­na­nie gło­si, że po doda­niu nin­jy każ­de medium sta­je się lep­sze). Zada­niem posta­ci w grze jest wypeł­nie­nie misji, czy­li dostar­cze­nie zamó­wie­nia pomi­mo oko­licz­no­ści, w naszym przy­pad­ku zamó­wie­nie zło­żył jeden z poli­cjan­tów, któ­rzy pró­bo­wa­li opa­no­wać zamach ter­ro­ry­stycz­ny. Wie­żo­wiec oto­czo­ny kor­do­nem poli­cyj­nym, eki­pa tele­wi­zyj­na na dachu. Czy­taj dalej

Orgia — i co dalej?

Kil­ka pomy­słów na to, jak wpro­wa­dzić orgię na sesję (z opi­sa­mi sek­su zna­czą­cy­mi dla roz­wo­ju fabu­ły). Zapra­szam wszyst­kie zain­te­re­so­wa­ne oso­by i ostrze­gam — nie­ko­niecz­nie będzie pod­nie­ca­ją­co. Seks na sesji może peł­nić wie­le funk­cji.

Wyko­rzy­staj­my pro­sty przy­kład: sta­ro­żyt­ny Rzym i orgię u sena­to­ra. Kolum­ny, nie­wol­ni­cy i nie­wol­ni­ce, togi, wie­le bóstw i ogól­na depra­wa­cja. W sam raz oko­licz­no­ści na orgię, choć wszyst­kie poniż­sze pomy­sły moż­na prze­nieść w inne realia. Czy­taj dalej

Nostalgia, której nigdy nie miałam [Cardhunter]

Miła focz­ka pod­rzu­cił mi ostat­nio grę Car­dhun­ter. Jest to prze­glą­dar­ko­wa gra, w któ­rej razem z chłop­cem o imie­niu Gary gra­my w tytu­ło­we­go Car­dhun­te­ra. Gra pole­ga na cho­dze­niu po lochach, prze­su­wa­niu figu­rek, zabi­ja­niu potwo­rów i zbie­ra­niu skar­bów. Każ­dą z 3 posta­ci moż­na wypo­sa­żyć w ekwi­pu­nek, a każ­dy przed­miot ma kil­ka przy­pi­sa­nych po kil­ka kart, któ­re może­my doło­żyć do talii.  Naj­pierw więc mamy zaba­wę w two­rze­nie talii, a potem tak­tycz­ną wal­kę na plan­szy z potwo­ra­mi.

Do kolej­nych poty­czek w kli­mat wpro­wa­dza nas Gary (stro­fo­wa­ny przez star­sze­go bra­ta Melvi­na), czy­ta­jąc frag­ment ze wstę­pu do przy­go­dy albo samo­dziel­nie wymy­śla­jąc (co idzie mu dużo gorzej). Jed­nym sło­wem mamy tu solid­ne­go, tra­dy­cyj­ne­go erpe­ga, po nawią­za­niach sądząc (łącz­nie z imie­niem nasze­go prze­wod­ni­ka): sta­re D&D. Czy­taj dalej

Miłość, śmierć i arbuzy [Wpis gościnny]

Miej­sce: wypeł­nio­ny arbu­za­mi kon­te­ner na stat­ku pły­ną­cym do Para­gwa­ju (jeśli ktoś z gra­ją­cych pocho­dzi z Para­gwa­ju, wybierz­cie inny kraj)

Gra dla dwóch lub wię­cej osób, oso­by gra­ją­ce odgry­wa­ją sie­bie

Sytu­acja począt­ko­wa: jed­no z was popeł­ni­ło mor­der­stwo i z jakie­goś powo­du wszy­scy posta­no­wi­li­ście scho­wać się w kon­te­ne­rze na stat­ku do Para­gwa­ju. Praw­do­po­dob­nie jed­no z was czu­je miłość do kogoś z gru­py. (Uwa­ga: nie musi być to praw­dzi­we uczu­cie spo­za gry) Czy­taj dalej

Przypowieść o świniach

We love pigs.” Ima­gi­ne that as the ral­ly­ing cry of people fin­ding one ano­ther to enjoy the­ir inte­rest toge­ther.

Only then they might find …

Some of them love to kill, but­cher, and roast pigs, and then fall to a joy­ous meal accom­pa­nied by side dishes and into­xi­ca­ting beve­ra­ges. — Some of them love to pur­cha­se and tra­de enter­ta­ining repre­sen­ta­tions of pigs, whe­ther china‐glazed sta­tu­et­tes or pho­to­gra­phy or wha­te­ver. — Some of them love to house, bre­ed, and raise pigs, habi­tu­ating them to humans and distri­bu­ting them to like‐minded people as pets.

Sin­ce­re­ly proc­la­iming „We love pigs” is not suf­fi­cient to ensu­re that any ran­dom gro­uping for­med from the­se people will be able to have fun loving pigs toge­ther. Nor will it be func­tio­nal for any­one to lay cla­im for the­ir favo­red way to be the one‐and‐only way.

But that’s what hap­pe­ned to the role‐playing hob­by. Some­how, „we love role‐playing” is sup­po­sed to over­co­me any dif­fe­ren­ces con­cer­ning why we play. And that is stu­pid, becau­se it means that people get addled by the identity‐issue of being a gamer and the­re­fo­re suf­fer fru­stra­tion and no fun becau­se they keep try­ing to play with people with utter­ly dif­fe­rent prio­ri­ties (who are in exac­tly the same posi­tion). In try­ing to reso­lve it, the­ir discus­sions instan­tly get bog­ged down with com­pe­ting cla­ims regar­ding who is or isn’t the „real role‐player” in the room.

***

 „Kocha­my świ­nie”. Wyobraź sobie ten zbio­ro­wy krzyk ludzi, któ­rzy zna­leź­li innych takich jak oni, któ­rzy pasjo­nu­ją się tym samym.

I wte­dy nagle zauwa­ża­ją, że…

Nie­któ­rzy z nich uwiel­bia­ją mor­do­wać, roz­człon­ko­wy­wać i piec świ­nie, by póź­niej zebrać się na wspól­ny posi­łek przy akom­pa­nia­men­cie przy­sta­wek i napo­jów alko­ho­lo­wych.

Nie­któ­rzy uwiel­bia­ją kupo­wać i wymie­niać się zabaw­ny­mi wize­run­ka­mi świń: figur­ka­mi z chiń­skiej por­ce­la­ny, foto­gra­fia­mi i rze­cza­mi w tym sty­lu.

Nie­któ­rzy uwiel­bia­ją zaj­mo­wać się hodow­lą świń, roz­mna­ża­ją je i tre­nu­ją do tego, żeby słu­ży­ły innym podob­nym im ludziom za zwie­rząt­ka domo­we.

Szcze­re oświad­cze­nie „kocha­my świ­nie” nie wystar­czy, żeby mieć pew­ność, że gru­pa zło­żo­na z loso­wych ludzi z powyż­szych grup będzie dobrze się bawić, razem uwiel­bia­jąc świ­nie. Nie ma też sen­su doma­ga­nie się uzna­nia czy­je­goś ulu­bio­ne­go spo­so­bu kocha­nia świń za jedy­ny słusz­ny.

Ale to jest wła­śnie to, co wyda­rzy­ło się w hob­by erpe­go­wym. W jakiś spo­sób „kocha­nie gier fabu­lar­nych” ma poko­nać wszyst­kie róż­ni­ce doty­czą­ce tego, dla­cze­go gra­my. I to głu­pie, to spra­wia, że ludzie zafik­so­wu­ją się na kwe­stii toż­sa­mo­ści bycia gra­czem i w efek­cie cier­pią fru­stra­cję i źle się bawią, ponie­waż pró­bu­ją grać z ludź­mi, któ­rzy mają zupeł­nie inne prio­ry­te­ty (co wię­cej: ci ludzie są w takiej samej sytu­acji!). Kie­dy pró­bu­ją roz­wią­zać ten pro­blem, pro­wa­dzo­ne przez nich dys­ku­sje auto­ma­tycz­nie pro­wa­dzą do rywa­li­za­cji o to, kto jest, a kto nie „praw­dzi­wym erpe­gow­cem”.

 Ron Edwards, Cre­ati­ve Agen­da

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.