Archiwa tagów:konwent

Moja ZjAva 2019

ZjA­va to jeden z lep­szych kon­wen­tów, ostat­nio. Niby lokal­ny kon­went, ale na erpe­gi przy­jeż­dża­ją ludzie z całej Pol­ski. A 136 sesji w cią­gu week­en­du to nie­sa­mo­wi­ty wynik. Bra­wo!

Kilka wrażeń:

Psy w win­ni­cy — popro­wa­dzi­łam. Pół kilo kostek przy­ta­cha­łam, żeby było dla wszyst­kich. Czwór­ka gra­czy to jed­nak za dużo: jeden nie miał co robić, a mi było trud­no go ani­mo­wać, jed­no­cze­śnie pro­wa­dząc itd. Widzę też, jak bar­dzo robią nawet na wpół przy­go­to­wa­ne kar­ty i moc­na mode­ra­cja: uda­ło nam się w 4 godzi­ny zro­bić posta­cie, roze­grać ini­cja­cje i wybić pół mia­stecz­ka w 4 godzi­ny (prze­sa­dzam, tyl­ko dwie oso­by).

Jeden Pies strze­la do skle­pi­ka­rza, któ­ry sprze­da­je bim­ber ludzi z mia­stecz­ka, skle­pi­karz cho­wa się za barem. Wychy­la się i strze­la do dru­gie­go z Psów: Pod­bi­cie za 17. Gracz nie ma jak zablo­ko­wać. Uprze­dzam: może wyco­fać się z kon­flik­tu i auto­ma­tycz­nie zablo­ko­wać, a jeśli chce utrzy­mać się w kon­flik­cie, to obe­rwie i jego postać, brat August, może zgi­nąć. Gracz Przyj­mu­je Cios pię­cio­ma kost­ka­mi i dosta­je 5k10 kostek Kon­se­kwen­cji. Brat August zgi­nie tyl­ko wte­dy, gdy tra­fią się dwie dzie­siąt­ki. Rzu­ca­my: 10 i 10. Byłam chy­ba bar­dziej zasko­czo­na niż gracz.

Nie gra­łam w nic, w sobo­tę nie zna­la­złam nic dla sie­bie w roz­kła­dzie. Ilość sesji, orga­ni­za­cja ich, zapew­nie­nie miej­sca — to wszyst­ko było dopil­no­wa­ne. Tu uwa­ga dla orga­ni­za­to­rów: wiem, że testo­wa­li­ście nowy lay­out roz­pi­sek sesyj­nych, ale: to nazwa sys­te­mu, autor czy tytuł gry powin­ny być wyróż­nio­ne, a nie sło­wa „autor” i „sys­tem”. Żeby coś odczy­tać, ludzie tło­czy­li się przy samej ścia­nie. Przy­po­mnę też, że czy­ta­nie tak wyso­ko zamiesz­czo­nych infor­ma­cji jest trud­ne, jeśli jest się, jak ja, wzro­stu hal­flin­ga. Oprócz tego nie mam się do cze­go docze­pić.

Popro­wa­dzi­łam pre­lek­cję o wyda­wa­niu gier, nie­co o desi­gnie. Cały czas jest dla mnie zasko­cze­niem, że to, co mówię, jest dla kogoś nowe. Ale to dobrze, przy­naj­mniej mia­łam widow­nię. Dzię­ku­ję pyta­ją­cym: dużo łatwiej mi wyja­śniać czy roz­wi­jać myśli, kie­dy mogę nawią­zać z kimś nić poro­zu­mie­nia, a wątek o uni­wer­sal­no­ści jest inte­re­su­ją­cy sam w sobie.

Posłu­cha­łam też Jan­ka Sie­lic­kie­go, któ­ry rów­nież od stro­ny tech­nicz­nej mówił o wyda­wa­niu w ramach Dun­ge­on Master’s Guild [edit: popra­wi­łam nazwę za suge­stią Jan­ka]. Bar­dzo dobre przy­go­to­wa­nie, faj­ne przed­sta­wie­nie tricks of the tra­de. Nawet dla oso­by, któ­ra jak ja śle­dzi wyda­wa­nie nie­za­leż­ne, było to poucza­ją­ce.

W nie­dzie­lę z kolei Jakub Zapa­ła pro­wa­dził panel, na któ­ry go namó­wi­łam, o wyda­wa­niu swo­ich małych gier. Ponie­waż było nas mało na sali panel stał się dys­ku­sją — na dobre i na złe. War­to posłu­chać przy oka­zji takich wyda­rzeń Krzy­sia Ber­nac­kie­go czy Jaku­ba Nowo­sa­da, któ­rzy od lat są bli­sko tego biz­ne­su, i dowie­dzieć się, cze­mu redak­cja > skład > ilu­stra­cje, jakie są rzę­dy nakła­dów gier nie­za­leż­nych w Pol­sce, i usły­szeć pora­dy co do dru­ku. Faj­nie było zoba­czyć Favi (z Yazho­them) i jej Jago­do­wym Lasem — życzę, żeby gra wyszła poza erpe­go­we. Tomasz Mister­ka przy­był z tłu­ma­cze­niem FUPL: nie zachwy­ca mnie tak bar­dzo twar­da opra­wa, jak to, że pod­ręcz­nik otwie­ra się na pła­sko! Był Simon (czyt. [zimon], po nie­miec­ku) Pie­cha, ale nie­ste­ty się zawi­nął, zanim powie­dział coś cie­ka­we­go. Zabra­kło nie­ste­ty mode­ra­cji, więc dys­ku­sja dry­fo­wa­ła w róż­ne stro­ny.

Swo­ją dro­gą to tro­chę szko­da jed­nak, że te spo­tka­nia o wyda­wa­niu nie cie­szy­ły się więk­szym zain­te­re­so­wa­niem. Może w przy­szło­ści lepiej zro­bić jakiś panel czy coś? Może więk­sze zain­te­re­so­wa­nie tech­ni­ka­lia­mi moż­na by zdo­być na więk­szym kon­wen­cie?

Tego­rocz­na ZjA­va była dla mnie oka­zją do roz­mów, ale coraz mniej do socja­li­zo­wa­nia się. To już pora pozna­wa­nia ludzi i robie­nia networ­kin­gu, pla­no­wa­nia pro­jek­tów.  Witol­da Kraw­czy­ka posłu­cha­łam na temat Quen­ti­na, co naświe­tli­ło mi kil­ka kwe­stii i dało spo­ro prze­my­śleń. Jakie­muś czło­wie­ko­wi (prze­pra­szam, nie pamię­tam imie­nia) po roz­mo­wie ze mną pękła baniecz­ka z marze­nia­mi o swo­jej grze (pew­nie zosta­ły zamie­cio­ne po kon­wen­cie), ale liczę, że pozwo­li mu to ugryźć pro­blem z innej stro­ny.

W ogó­le: nie mówię wie­le o orga­ni­za­cji, bo było dobrze. A jak jest dobrze, to orga­ni­za­cja jest prze­zro­czy­sta, niko­go nie inte­re­su­je jak to dzia­ła, bo dzia­ła. Dzię­ku­ję wam, orgi­nie i orgo­wie ZjA­vy 10, że orga­ni­za­cja była prze­zro­czy­sta jak­by jej nie było.

PS. Pani ze skle­pi­ku z kol­czy­ka­mi dzię­ku­ję za wska­zów­kę co do kol­czy­ków. Bez niklu rze­czy­wi­ście mnie uszka nie bolą. No i te kru­ki są pięk­ne!

Ava, Ava i po Avie

Ani się obej­rza­łam, a tu minę­ły 3 tygo­dnie od Avan­gar­dy. AvaX upły­nę­ła mi głów­nie w sal­kach Orient Expres­su, z tej oka­zji garść wra­żeń na ten temat i podziękowania.Oraz odro­bi­nę na temat bez­pie­czeń­stwa na kon­wen­cie (spo­iler: pozy­tyw­nie!).

Orient Express

orient

Podzię­ko­wa­nia dla eki­py Orien­tu, czy­li: Wola­na (koor­dy­na­to­ra cało­ści), P_aula, Sha­do­wa, Kami­la i Halsz­ki. Byli­ście nie­złom­ni! Musi­my następ­nym razem zna­leźć czas, żeby zagrać w swo­im gro­nie choć jed­ną grę. Osob­ne podzię­ko­wa­nia dla Wola­na za porząd­nie popro­wa­dzo­ną pre­lek­cję na temat Orien­tu. Oraz szcze­gól­ne prop­sy dla Alek­san­dry Menio, któ­ra koor­dy­no­wa­ła blok RPG i regu­lar­nie pod­sy­ła­ła nam kolej­ne oso­by mają­ce ocho­tę na inne erpe­gi.

Uda­ło nam się popro­wa­dzić mode­ro­wać lub koor­dy­no­wać (w przy­pad­ku gier GM‐full) 41 róż­nych gier (lista powy­żej) z 99 na całej Avie. Na fot­ce tytu­ły — nadal Fia­sco naj­czę­ściej gra­ne (naj­pro­ściej nauczyć ludzi i puścić ich samych), potem Psy w Win­ni­cy oraz Tun­nels & Trolls (Wolan ma dużo ener­gii), z wie­lo­krot­nie gra­nych też Ork w stud­niMur­de­ro­us Ghosts, Sun­de­red Land — gry na krót­ki czas, do zagra­nia od razu.

War­to brać na Orient wszyst­kie gry z krót­kim cza­sem roz­gryw­ki i te na 2 oso­by — tym razem wpro­wa­dze­niem do erpe­gów dla dziew­czy­ny, któ­ra nigdy w nic erpe­go­we­go nie gra­ła, były Krwio­żer­cze Duchy (Mur­de­ro­us Ghosts) pod­par­te Into the Odd (jej chło­pak koniecz­nie chciał zagrać w coś tra­dy­cyj­ne­go). Swo­ją dro­gą, bar­dzo lubię grać z oso­ba­mi, któ­re w erpe­go­wa­niu mają nie­wiel­kie doświad­cze­nie (a takich tra­fia tro­chę do orien­to­wych salek):  nie mają jesz­cze żad­nych nawy­ków, respek­tu­ją zasa­dy gry — i mają zwy­kle świet­ne pomy­sły. W Duchach ta niby począt­ku­ją­ca gracz­ka opo­wie­dzia­ła mi, jak to jej duch wcią­ga moją postać  do meta­lo­wej szaf­ki, gdzie były spa­lo­ne zwło­ki poprzed­nich ofiar, i tam zosta­je ugo­to­wa­na żyw­cem (Awe­so­me!).

Faj­nie było też mieć oka­zję roze­grać gry z kon­kur­su 200WordRPG: Kami­lo­we The Kil­ling, moich Ban­dy­tów. Kie­dy gra­ją oso­by nie­zwią­za­ne z autor/k/ami, wycho­dzi spo­ro zało­żeń, któ­re dla obcych nie są oczy­wi­ste. Cen­ny feed­back.

Polecam

Orient Express bez zagra­nia w coś nowe­go jest nie­waż­ny.  Poni­żej trzy tytu­ły, któ­re mia­łam oka­zję poznać i na któ­re war­to moim zda­niem zwró­cić uwa­gę.

  • Ork in the Well (Ork w stud­ni) Mat­thij­sa Hol­te­ra — Ork sie­dzi w stud­ni. Nie może wyjść. Ponad nim leci ptak, a ork sie­dzi w stud­ni. Gra na 15 minut w cza­sie rze­czy­wi­stym. Po kolei opo­wia­da­my o prze­szło­ści, wnę­trzu (co myśli lub czu­je ork) lub zewnę­trzu orka (co może widzieć/ sły­szeć z wnę­trza stud­ni). Anga­żu­ją­ce, moż­na grać nie­omal z mar­szu.
  • Wol­fspell Epi­dia­ha Rava­cho­la — gra o ludziach zamie­nio­nych w wil­ki, któ­rzy chcą odzy­skać swą daw­ną postać. Mecha­ni­ka poda­je zasa­dy wil­cze­go świa­ta i jak to jest być mię­dzy dwo­ma spo­so­ba­mi myśle­nia: wil­czym i ludz­kim, Kamil bra­wu­ro­wo wpro­wa­dzał te zasa­dy w nar­ra­cji: zim­no do szpi­ku kości, despe­rac­kie wycie głod­nych wil­ków, zaba­wa z obcym sta­dem, polo­wa­nie, zapach zacho­wa­nych na zimę warzyw, smród lisa.
  • Love in the Time of Khva­re­neh Jaso­na Mor­ning­sta­ra — romans rycer­ski niczym Tri­stan i Izol­da. Roman­tycz­ne, ero­tycz­ne. Zdra­da, intry­gi — i miłość. Tru­ci­zna i miecz. Nie­win­ność i okru­cień­stwo, pożą­da­nie i zazdrość, mądrość i mło­dość. Cze­kam na peł­ne zasa­dy, bo na razie gra­li­śmy na wcze­snej wer­sji bez sztyw­nych pro­ce­dur. Istot­nym ele­men­tem Love in… (podob­nie jak w Archi­pe­la­go czy Love in the Time of Seið)są fra­zy, dzię­ki któ­rym inni gra­cze (oprócz tej/tego, któ­ry aktu­al­nie opo­wia­da) mają wpływ na nar­ra­cję i jej kie­ru­nek.  Tro­chę szko­da, że oso­by, z któ­ry­mi gra­łam, nie­chęt­nie się­ga­ły po fra­zy typu „powiedz to ina­czej”, „opo­wiedz o tym wię­cej” — może trze­ba na ten ele­ment gry kłaść następ­nym razem moc­niej­szy nacisk, bo bez tych fraz nie ma porząd­nej komu­ni­ka­cji przy sto­le i fik­cja sta­je się bar­dziej loso­wa (na co zresz­tą gra­cze i gracz­ki zwrócili_ły uwa­gę).

Bezpieczeństwo

Tego­rocz­na Avan­gar­da ucie­szy­ła mnie tym, że w infor­ma­to­rze zosta­ła zamiesz­czo­na infor­ma­cja na temat bez­pie­czeń­stwa, a kon­tak­ty do patro­lu medycz­ne­go były roz­le­pio­ne na nie­mal każ­dych drzwiach. W pierw­szej kwe­stii to spo­ra popra­wa od zeszłe­go roku, kie­dy kwe­stie anty­ha­ra­smen­to­we zała­twiał w więk­szo­ści 25. punkt regu­la­mi­nu.Bezpieczna Avangarda

Upa­ły były przez cały czas, ale jed­ne­go dnia tem­pe­ra­tu­ra się­gnę­ła 38 stop­ni. W trak­cie spa­ce­ru na obiad zaczę­ło mi się robić zim­no i dosta­łam lek­kich zawro­tów gło­wy. Na szczę­ście Kamil się mną zaopiekował,mili wolon­ta­riu­sze poda­li kon­takt do pierw­szej pomo­cy i w cią­gu 10 – 15 minut poja­wił się miły czło­wiek (nie­ste­ty nie pamię­tam nazwi­ska) z Patro­lu Medycz­ne­go. Niby nic — nie wol­no im wyda­wać leków (tak, para­ce­ta­mo­lu też nie), co naj­wy­żej mogą oce­nić, czy wzy­wać pomoc lekar­ską, nakle­ić pla­ster itd. Ale był 100 razy bar­dziej kom­pe­tent­ny ode mnie, zale­cił odpo­czy­nek, podał wodę, poga­dał, zale­cił oszczę­dza­nie się. Praw­do­po­dob­nie ten sam koleś zresz­tą inter­we­nio­wał w zeszłym roku, gdy zemdla­ła nasza zna­jo­ma. Dzię­ki za pomoc!

Pochwa­ła nale­ży się też orgom od bez­pie­czeń­stwa. Na nasze pię­tro tra­fi­ła oso­ba z mie­czem, naj­wy­raź­niej prze­oczo­na przez gżda­czy, któ­ra tym­że mie­czem rado­śnie wyma­chi­wa­ła (regu­la­min w tej kwe­stii był sta­now­czy: nawet tzw. bez­piecz­na broń mia­ła tra­fić do depo­zy­tu). Po krót­kim tele­fo­nie szyb­ko poja­wił się ktoś z orgów i prze­jął miecz, zgło­sze­nie zosta­ło przy­ję­te pozy­tyw­nie. I faj­nie.

 

Konwentowe zgłaszanie problemów

Byłam czas temu jakiś na kon­wen­cie. I tra­fi­ło się tak, że chcia­łam zgło­sić pew­ną sytu­ację orga­ni­za­to­rom, poni­żej opo­wia­dam, jaki był prze­bieg wyda­rzeń, oraz jak chcia­ła­bym, żeby takie zgło­sze­nie wyglą­da­ło.

Dru­gi dzień kon­wen­tu, kie­dy się roz­pa­ko­wu­ję, dwóch kole­si roz­wa­ża pale­nie mari­hu­any na kon­wen­cie. Nie jestem pew­na czy to poważ­na spra­wa, nie wiem, czy żar­tu­ją, czy mówią serio, to chy­ba wbrew regu­la­mi­no­wi impre­zy – i zde­cy­do­wa­nie nie­do­pusz­czal­ne na tere­nie szko­ły. Decy­du­ję się zgło­sić, choć oba­wiam się, że nie zosta­nę potrak­to­wa­na poważ­nie, choć zna­jo­mi chcą iść na wybra­ny punkt pro­gra­mu, choć nie wiem, jakie pro­ble­my mogą gene­ro­wać upa­le­ni chłop­cy. Decy­du­ję się zgło­sić, bo uwa­żam, że lepiej, żeby orgo­wie wie­dzie­li i mogli zawcza­su przy­go­to­wać się do ewen­tu­al­nych trud­no­ści.

Zgła­szam więc naj­bliż­sze­mu gżda­czo­wi, któ­ry zarzą­dza reje­stra­cją uczest­ni­ków, poka­zu­ję, o któ­rych lud­ków cho­dzi, pro­szę, żeby choć spi­sał jego numer z iden­ty­fi­ka­to­ra (w razie kło­po­tów będzie moż­na spraw­dzić nazwi­sko). Ten odsy­ła mnie do orga w czer­wo­nej koszul­ce, mówiąc, że jest tyl­ko gżda­czem i nic nie może zro­bić. Org jest zaję­ty, zby­wa mnie, odsy­ła do kogoś inne­go, inny org odsy­ła mnie do kole­sia z Patro­lu Kon­wen­to­we­go („oni się zaj­mu­ją taki­mi rze­cza­mi”). Cze­kam, żału­ję, że w ogó­le pró­bu­ję coś zgła­szać, może to mało waż­ne. W koń­cu, cała zaże­no­wa­na, refe­ru­ję kwe­stię dwóm dry­bla­som: jeden org w czer­wo­nej koszul­ce, dru­gi z Patro­lu wyż­szy ode mnie o pół metra, wska­zu­ję na kole­si od mary­chy, któ­rzy wła­śnie wycho­dzą na zewnątrz. Przyj­mu­ją­cy mówią „dzię­ki”, i że jak tam­ci wró­cą i będą uja­ra­ni, to nie zosta­ną wpusz­cze­ni — i w koń­cu mogę iść.

Całość trwa­ła jakieś 15 minut.

Zgło­sze­nie nie powin­no tak wyglą­dać. Chcę poka­zać per­spek­ty­wę oso­by zgła­sza­ją­cej. Tutaj byłam w kom­for­to­wej sytu­acji, gdy zgło­sze­nie doty­czy­ło jakie­goś naru­sze­nia regu­la­mi­nu, ale to nie mi dzia­ła się krzyw­da, w sytu­acji, gdy pro­ble­my nie eska­lo­wa­ły. Naj­mniej waż­ny jest tu powód moje­go zgło­sze­nia, mogło­by to być cokol­wiek inne­go: prze­bieg wyda­rzeń był­by zapew­ne podob­ny, gdy­bym pró­bo­wa­ła zgło­sić picie piwa pod­czas kon­wen­tu, kra­dzież czy nęka­nie.

  1. Po pierw­sze, nie wie­dzia­łam, do kogo powin­nam zgło­sić się ze zgło­sze­niem, więc pode­szłam do pierw­szej oso­by w koszul­ce kon­wen­tu. Być może w infor­ma­to­rze była infor­ma­cja, jak zgła­szać sytu­acje pro­ble­mo­we, ale trze­ba się liczyć z tym, że nie wszy­scy prze­czy­ta­ją lub będą o tym pamię­tać (bar­dzo bym chcia­ła, żeby na coś takie­go poświę­co­no peł­ną stro­nę w infor­ma­to­rze, duży­mi lite­ra­mi!). Wolon­ta­riu­sze (gżda­cze) powin­ni być prze­szko­le­ni – powin­ni wie­dzieć, co zro­bić w przy­pad­ku zgło­sze­nia. Powin­ni mieć ulot­kę z pro­ce­du­rą, co robić w takich przy­pad­kach, kogo ścią­gnąć (zamiast: do kogo mnie ode­słać).
  2. Po dru­gie, sama nie byłam pew­na zgła­sza­nia, mia­łam mnó­stwo wąt­pli­wo­ści, i to odsy­ła­nie od Anna­sza do Kaj­fa­sza obni­ża­ło moją deter­mi­na­cję do zgło­sze­nia. Myśla­łam sobie, żeby odpu­ścić, że te trud­no­ści świad­czą o tym, że oni (orga­ni­za­to­rzy kon­wen­tu) po pro­stu nie chcą dostać zgło­sze­nia, że robię komuś pro­ble­my i zawra­cam gło­wę. Nie chcia­ła­bym (nie chcie­li­by­śmy), żeby ludzie rezy­gno­wa­li ze zgła­sza­nia poważ­niej­szych sytu­acji z powo­du podob­nych pro­ble­mów co tutaj. Chcia­ła­bym, żeby zgło­sze­nie zosta­ło przy­ję­te od razu i bez wąt­pli­wo­ści, nie­za­leż­nie od tego, co oso­ba przyj­mu­ją­ca sądzi o pra­wo­moc­no­ści i sen­sow­no­ści zgło­sze­nia.
  3. Wśród orgów/gżdaczy oko­licz­nych nie było ani jed­nej kobie­ty. W moim przy­pad­ku nie było to takie pro­ble­ma­tycz­ne, ale gdy­bym zgła­sza­ła mole­sto­wa­nie (sek­su­al­ne), mogło­by mieć wpływ na to, że bym się nie odwa­ży­ła. Chcia­ła­bym, żeby wśród orgów i gżda­czy było wię­cej kobiet, któ­re mogły­by przy­jąć zgło­sze­nie. Szcze­gól­nie do poważ­niej­szych przy­pad­ków powin­na być odde­le­go­wa­na para kobieta+mężczyzna.
  4. Kie­dy wresz­cie uda­ło mi się zgło­sić, dosta­łam zapew­nie­nie, że coś zosta­nie zro­bio­ne (choć trwa­ło to tyle cza­su, że led­wo zdą­ży­łam wska­zać na tych kole­si). Ale wła­ści­wie nie wiem co, czy moje zgło­sze­nie było sen­sow­ne i potrzeb­ne i bra­ko­wa­ło mi jakie­goś zakoń­cze­nia tej sytu­acji – infor­ma­cji, jak zosta­ło to final­nie roze­gra­ne, czy moje oba­wy były uza­sad­nio­ne itp. Chcia­ła­bym, żeby z tego zgło­sze­nia powstał jakiś raport/notatka, żeby był jakiś ślad, że coś się wyda­rzy­ło, coś, na czym moż­na by się oprzeć przy orga­ni­za­cji kolej­nych kon­wen­tów, ewen­tu­al­nie do spraw­dze­nia, czy jakieś oso­by nie powo­du­ją podob­nych sytu­acji regu­lar­nie.

Chcia­ła­bym, żeby dowol­ne zgło­sze­nie zosta­ło potrak­to­wa­ne poważ­nie. Zakła­dam, że poszcze­gól­ne punk­ty regu­la­mi­nu impre­zy nie są dla picu – kie­dy orga­ni­za­tor impre­zy sam lek­ce­wa­ży regu­la­min lub naru­sze­nia tego regu­la­mi­nu przez uczest­ni­ków, daje tym samym sygnał, że podob­nie może potrak­to­wać inne (w tym poważ­niej­sze) naru­sze­nia, czy to wnie­sie­nie bro­ni na teren kon­wen­tu, czy to zgło­sze­nie mole­sto­wa­nia.

Na koniec uwa­ga: zda­ję sobie spra­wę, że przy­to­czo­ny przy­kład jest kon­tro­wer­syj­ny, m.in. z powo­du podej­ścia pol­skie­go pra­wa do mari­hu­any, ale w tej not­ce i komen­ta­rzach chcia­ła­bym się sku­pić głów­nie na pro­ce­du­rach. Chcia­ła­bym, żeby orga­ni­za­to­rzy kon­wen­tu uła­twia­li zgła­sza­nie uczest­nicz­kom i uczest­ni­kom wszel­kich poten­cjal­nie nie­bez­piecz­nych sytu­acji, nie­za­leż­nie od powa­gi dane­go zda­rze­nia i reago­wa­li odpo­wied­nio.

Napędzane apokalipsą

Pod­czas ZjA­vy popro­wa­dzi­łam pre­lek­cję o hac­kach na Apo­ca­lyp­se World. Poni­żej pre­zen­ta­cja. Czy­taj dalej

ZjAva napędzana apokalipsą

W ten week­end w War­sza­wie jest ZjA­va (5 edy­cja już). (Pięk­ne te ser­dusz­ka).zjavaDla mnie jest to uro­czy kon­went, bar­dzo podo­ba mi się, że dużo wysił­ku idzie w gra­nie, nie tyl­ko pre­lek­cje.

Ja tym razem będę zwy­kle przy Orient Expres­sie, mam nadzie­ję pro­wa­dzić Mon­ster­he­arts i z pew­no­ścią popro­wa­dzę Krwio­żer­cze Duchy (Mur­de­ro­us Ghosts), dostęp­ne będzie S/Lay w/Me. Moje punk­ty pro­gra­mu oprócz tego:

Napę­dza­ne apo­ka­lip­są (sobo­ta, 17:00)

Od wyda­nia Apo­ca­lyp­se World po angiel­sku minę­ły 3 lata. Od tego cza­su poja­wi­ło się mnó­stwo gier w twór­czy spo­sób wyko­rzy­stu­ją­cych sil­nik AW. Pod­czas pre­lek­cji opo­wiem o naj­gło­śniej­szych z nich (m.in. Mon­ster­he­arts, Dun­ge­on World, Mur­de­ro­us Ghosts). Dowie­cie się, jak bar­dzo są róż­ne, mimo wspól­ne­go pocho­dze­nia: gry bez­kost­ko­we lub opar­te na kar­tach, bez MC, 400‐stronicowe pod­ręcz­ni­ki i gry na pocz­tów­ce.

Krwio­żer­cze Duchy (sobo­ta 18:00 – 20:00, pro­wa­dzi­my wspól­nie z TORem)

Krwio­żer­cze Duchy to gra o oso­bie eks­plo­ru­ją­cej miej­skie kana­ły i tra­fia­ją­cej do opusz­czo­nej fabry­ki, gdzie nie­gdyś popeł­nio­no zbrod­nię. Duchy, któ­re nawie­dza­ją to miej­sce, dopro­wa­dzą do zgu­by każ­de­go, kto zakłó­ci ich spo­kój. Czy nasze­mu boha­te­ro­wi  / naszej boha­ter­ce uda się umknąć i unik­nąć śmier­ci?

 Ja gram ducha­mi, wy — zabłą­ka­nym deli­kwen­tem

Gra z publicz­no­ścią. Pokaz przed­pre­mie­ro­wy.

Potwor­nie żału­ję, że rów­no­le­gle jest pre­lek­cja Kari­ny o zako­cha­niu jako wąt­ku w grze.

 

 

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.