O przekraczaniu granic. Swoich

To jest wpis oso­bi­sty

Spo­tka­li­śmy się w dwie pary na Lady­kil­lers , nową grę Mat­ta Sny­de­ra. Gra opo­wia­da o kobie­tach, któ­re umar­ły i powró­ci­ły do życie jako superza­bój­czy­nie z super­mo­ca­mi.

Two­rze­nie posta­ci pole­ga na udzie­la­niu odpo­wie­dzi na 5 pytań. Pod­czas odpo­wia­da­nia na pyta­nia okre­śla się nie tyl­ko war­to­ści cech posta­ci (Grzech i Gra­cja), ale przede wszyst­kim kim postać jest i z kim jest powią­za­na, kto jest dla niej waż­ny. Mar­cin, pro­wa­dzą­cy, zada­wał pyta­nia ‚jak­by był to wywiad od świę­te­go Pio­tra.

Zaczę­łam od okre­śle­nia, że moja postać, Kla­ra, jest mło­dziut­ką pie­lę­gniar­ką (Czy ura­to­wa­łaś komuś życie? Tak, mnó­stwo razy). Wycho­dzi z kil­ku pytań jakaś bied­niej­sza dziel­ni­ca w loso­wym mie­ście w Sta­nach, ale nie chcę, żeby postać była whi­te tra­shem (jak suge­ru­ją pozo­sta­li).

- Czy wyba­czy­łaś komuś, kto zro­bił ci wiel­ką krzyw­dę?
Pau­za. Wiem, że to pyta­nie usta­wi mi postać. Wiem, że teraz to ja podej­mu­ję decy­zję, o czym będzie mój kawa­łek histo­rii.
 — Tak, mój chło­pak po pija­ku kop­nął moje­go psa. No i ten pies zdechł.
 — I wyba­czy­łaś mu to?
 — Bałam się go. Robił gor­sze rze­czy. Nie jest tak, że mogę tak po pro­stu od nie­go odejść…

To nie jest wymy­ślo­ne. A jed­no­cze­śnie jest. W impro­wi­za­cji się­gnę­łam do tego co znam, prze­two­rzy­łam kil­ka swo­ich doświad­czeń. Cho­dzi­łam swe­go cza­su z prze­mo­co­wym kole­siem, a jego ojciec po pija­ku kop­nął ich psa. Pies miał zła­ma­ną nogę, a nawet nikt z nim nie poszedł do wete­ry­na­rza, bo to kosz­tu­je. Pamię­tam bez­sil­ność, sama nie mia­łam pie­nię­dzy na wete­ry­na­rza. Pamię­tam wstyd, że cho­dzę z gościem z „takiej” rodzi­ny.

Więc się wysta­wiam. Dla innych ta histo­ryj­ka to „moc­na” albo „żaden hard­kor”, albo „prze­mo­co­wy zwią­zek”. Wiem, co wpro­wa­dzi­łam, wiem, że ten NPC będzie przy­po­mi­nał mi o tym moim pierw­szym związ­ku. Wiem, że to odświe­ży mi pew­ne nie­faj­ne emo­cje — ale ten kawa­łek prze­szło­ści prze­pra­co­wa­łam na tyle, że mogę z tym grać.

Chwi­lę póź­niej wybie­ram rela­cję z sio­strą zamiast mat­ką — żeby nie bola­ło za bar­dzo. Wiem, gdzie są moje gra­ni­ce.

Kie­dy wpro­wa­dzam do gry wła­sne doświad­cze­nia, nasy­cam swo­je doświad­cze­nie gry tymi daw­ny­mi emo­cja­mi, w pewien spo­sób zapo­ży­czo­ny­mi. I to jest dla mnie. Dla ludzi, z któ­ry­mi gram, prze­ży­wa­ne prze­ze mnie emo­cje są nie­do­stęp­ne. Jeśli nie powiem im, skąd wzię­łam dany frag­ment, nie będą o tym wie­dzieć, cza­sem mogą nawet nie zauwa­żyć, że jestem smut­na lub pod­eks­cy­to­wa­na.

Nie zatrzy­mu­ję tych emo­cji dla sie­bie, głu­pio by było, żebym prze­ży­wa­ła emo­cje sama sobie i sama sobie opo­wia­da­ła histo­ryj­ki, kie­dy bawi­my się wspól­nie w gru­pie.

Kie­dy wpro­wa­dzam do gry wła­sne doświad­cze­nia, wzbo­ga­cam grę poprzez dzię­ki temu, że sama jestem bar­dziej zaan­ga­żo­wa­na w fik­cję, reagu­ję moc­niej i wyraź­niej. Zawie­ram w fik­cji drob­ne wyda­rze­nia z wła­snej prze­szło­ści (szcze­gó­ły, któ­re tra­fia­ją się w takim nor­mal­nym nie­pod­po­rząd­ko­wu­ją­cym się fik­cji życiu), któ­re uła­twią wywo­ła­nie we współgracz/k/ach emo­cji (tych pozy­tyw­nych i nega­tyw­nych) czy zro­zu­mie­nia moty­wa­cji posta­ci (i zaan­ga­żu­ją ich w naszą wspól­ną opo­wieść). Oraz: ponie­waż gracz­ki i gra­cze nie wie­dzą o moich emo­cjach, poka­zu­ję je i pod­krę­cam: kie­dy moja postać jest prze­stra­szo­na, opo­wia­dam, co robi w takiej sytu­acji, szep­czę, zmie­niam spo­sób sie­dze­nia albo wręcz kulę się w sobie — To wszyst­ko poma­ga i w doświad­cza­niu, i w nada­wa­niu tych emo­cji.

Kie­dy wpro­wa­dzam do gry wła­sne doświad­cze­nia i emo­cje, prze­twa­rzam je. Raz, bo to uła­twia mi na dystans do nich (czy to do bólu, czy do rado­ści), dwa, że wyko­rzy­sta­nie tych wyda­rzeń, sytu­acji, emo­cji jest pod­po­rząd­ko­wa­ne histo­rii, któ­rą wspól­nie two­rzy­my.

Wpis został napi­sa­ny przy oka­zji Kar­na­wa­łu Blo­go­we­go nr 57, któ­re­go tema­tem jest prze­ła­my­wa­nie gra­nic.

Komentarze: 4

Komentarze są wyłączone.

Cie­ka­wy tekst. Tym bar­dziej w kon­tek­ście bez­re­flek­syj­nie powta­rza­nych haseł (naj­czę­ściej widzia­łem na Polte­rze, ale pew­nie indziej też) o roz­gra­ni­cza­niu świa­ta gry od rze­czy­wi­sto­ści, oddzie­la­niu posta­ci od sie­bie, itd.

Opi­sa­na sytu­acja ma jed­ną cechę wyróż­nia­ją­cą, na któ­rą war­to zwró­cić uwa­gę: sama posta­no­wi­łaś wpro­wa­dzić ele­ment, któ­ry tyl­ko dla cie­bie był prze­kro­cze­niem gra­ni­cy — wszyst­ko odby­ło się na zasa­dach dobro­wol­no­ści. Nie wyobra­żam sobie, żeby pod­czas gry kogo­kol­wiek zmuszać/nakłaniać do takie­go kształ­to­wa­nia postaci/rozgrywki, aby przy­wo­ły­wać trud­ne wspo­mnie­nia. Zna­czy — wyobra­żam sobie, nie takie rze­czy w pol­skiej szko­le erpe­gie, ale oce­niam jed­no­znacz­nie źle.

Twój tekst zresz­tą spra­wił, że przy­po­mnia­łem sobie, że i mi się zda­rza­ło dla pod­krę­ce­nia wła­snych emo­cji wpro­wa­dzać do gry ele­men­ty, któ­re uwa­ża­łem za trud­ne, pod­czas gdy pozo­sta­li uczest­ni­cy nie musie­li o tym wca­le wie­dzieć. I w sumie — nie wiem, czy to było faj­ne. Wów­czas mogłem uznać to za słusz­ne, ale z per­spek­ty­wy wyda­je mi się, że wpro­wa­dza­nie do gier rp nega­tyw­nych (czy poten­cjal­nie nega­tyw­nych) emo­cji nie­ko­niecz­nie słu­ży pięk­nu i dobru.

[…] Naked fema­le giant – O prze­kra­cza­niu gra­nic. Swo­ich: „Spo­tka­li­śmy się w dwie pary na Lady­kil­lers , nową grę Mat­ta Sny­dera. Gra […]

[…] Naked fema­le giant – O prze­kra­cza­niu gra­nic. Swo­ich: „Spo­tka­li­śmy się w dwie pary na Lady­kil­lers , nową grę Mat­ta Sny­dera. Gra […]

Copyright © 2019. Powered by WordPress & Romangie Theme.